Ten produkt przedstawiałam Wam tu - KLIK!, a recenzowałam go dla Was tu - KLIK!. Tym razem jestem już wściekła na ten krem do granic wytrzymałości.
Miałam naprawdę szczerą nadzieję, że mimo iż nie zdobył mojego serca, uda mi się zużyć go tu na wakacjach, gdzie makijaż w związku z brakiem czasu ograniczam do minimum, a i wyglądać nie muszę olśniewająco - niestety z dniem dzisiejszym krem tonujący Pharmaceris niestety niezużyty - ląduje w koszu. Wyczerpał się mój limit cierpliwości do tego czegoś. Ten produkt jest tak zły i kiepski, że to wręcz niewiarygodne. Uwielbiam marki apteczne, dużą sympatią darzę również Pharmaceris i tym większe jest moje rozczarowanie tym produktem.
Czytając recenzje, zaczynam odnosić wrażenie, że mowa w niej o zupełnie innym produkcie, niż ten, który stoi u mnie na półce.
Nie mogę też zwalić winy na stary, bądź felerny egzemplarz, ponieważ jest to edycja limitowana i tegoroczna, więc żadne pudełko nie mogło zaplątać się np. z zeszłego roku.
Trwałość tego kremu jest zerowa, dzisiaj jeszcze kontrolnie spojrzałam w lustro i dosłownie po niecałych 2 godzinach od aplikacji nie było po nim śladu - zaznaczam, że było wręcz chłodno, więc to nie wina upału.
Próbę zmęczenia go, kończę po 10 dniach z bolącymi wypryskami, zapchana tak, że nawet moje sprawdzone od zawsze sposoby na takie historie nie dają sobie z tym rady.
Nie jest też tak, że kremy tonujące nie sprawdzają się na mojej skórze, bo Clinique, czy Smashbox radzą sobie świetnie i równie świetnie wyglądają. A więc można, tylko Pharmaceris jakoś nie może.
Jestem naprawdę zła i zawiedziona - spodziewałam się po nim wiele, okazało się, że dawno nie miałam styczności z produktem aż tak kiepskim - szkoda.
Bez żalu ciskam go w kubeł i zapominam, że w ogóle istniał.
Nie używałam nigdy kremów tonujących, ale tego już na pewno nie spróbuję.
OdpowiedzUsuńJa używam kremu tonującego z Clinique(Clinique tainted moisturizer SPF15, no 02) i jestem mega zadowolona! Pharmaceris jak inne kosmetyki dr Ireny Eris omijam od zawsze z daleka. Jak już mam kupować polskie kosmetyki to tylko Dermika.
OdpowiedzUsuńLubię takie wpisy - przynajmniej można ustrzec się przed bublem :)
OdpowiedzUsuńteż bym go wyrzuciła, po co się męczyć!
OdpowiedzUsuń@Ewu - ja już też nie ;) a przede wszystkim już nigdy nie kupię nic w ciemno, bez uprzedniego sprawdzenia na próbce ;)
OdpowiedzUsuń@JestemPiękna.com - ja miałam sporą próbkę Clinique i byłam naprawdę zachwycona trwałością i wyglądem skóry.;)
@SenseSensibility - zapraszam - kilka już jest, a jeszcze kilka takich na pewno się tu znajdzie :)
@Simply - też właśnie doszłam do takiego wniosku :)
a ja jestem nadal zadowolona;)
OdpowiedzUsuńnic mi sie po nim nie dzieje, no i długo sie trzyma.... może to róznica w naszych cerach? bo innego chyba rozwiązania nei widzę:)
@Barwy - być może, tylko wobec tego co z obietnicą producenta, że krem przeznaczony jest do każdego rodzaju cery... ;/
OdpowiedzUsuńdla mnie ten krem to jedno wielkie nieporozumienie i ma naprawdę duże szanse na wysoką lokatę w rankingu 'bubel roku'...