Mimo wieku, w którym stanowczo powinnam być już poza zasięgiem wszelkich skórnych niespodzianek - tak mi się przynajmniej kiedyś wydawało ;) - niestety zdarzają mi się one dość często, zwłaszcza latem. Wcześniej używałam - z powodzeniem - roll ona od Garnier, a gdy ten się skończył postanowiłam sięgnąć po ten olejek. Serię TBS Tea Tree bardzo polubiłam i wygląda na to, że mam duże szanse na polubienie się również z tą malutką buteleczką. ;)
