Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 marca 2012

Rimmel - Lasting Finish By Kate Lipstick 05

Nie wiem tak naprawdę, co jest tego powodem... pokuszę się o stwierdzenie, że u mnie przyszło to z wiekiem, ale zapałałam nagłą i niewytłumaczalną miłością do intensywniejszych, a precyzyjniej rzecz ujmując  - czerwonych pomadek.
Wokół kolekcji Kate dla Rimmel łaziłam dosyć długo i być może powinnam była pozostać przy samym łażeniu.
Niestety w oczekiwaniu na mój wymarzony odcień czerwieni /pomijając Red Dwarf/ Runaway Red z MAC'a, który mam nadzieje, wpadnie w moje ręce już jutro coś podkusiło mnie, by jednak  popełnić Kate. Zważywszy na to, że mam w planach wspomnianego MACzka, darowałam sobie nr 10 z Rimmela i sięgnęłam po 05, który sprawdzany przeze mnie kilka razy wydawał się być idealną stonowaną maliną. Niestety kolor na dłoni ma się nijak do tego, który ja uzyskuję tą pomadką na ustach. Dodatkowo jeszcze swatche w świetle dziennym zupełnie nie przypominają tych drogeryjno - galeryjnych.







Podsumowując - pomijając naprawdę bardzo dobrą jakoś pomadek Lasting Finish, ich bardzo przyjemny zapach i konsystencję, nie mam najmniejszych szans na trwalszy związek z tą szminką.
 Kolor 05 jest zupełnie nie moim kolorem - czuję się w  nim tragicznie i jeszcze gorzej wyglądam.
Wydawał mi się chłodny i wpadający w malinowy - jest koszmarnym, być może i nawet malinowym, ale ciepłym różem, stanowczo zbyt jasnym i mającym się nijak do mojego typu urody -  koniec końców pozostaje mi mieć nadzieję, że spodoba się mojej siostrze ;)
 
m.m.

niedziela, 22 stycznia 2012

Recenzja - Rimmel Match Perfection Cream Gel Foundation

Pieśni pochwalne na temat podkładu wyrastają wszędzie jak grzyby po deszczu. Ponad tydzień temu, skuszona arcypozytywnymi opiniami i dosyć korzystną promocją postanowiłam i ja sięgnąć po to objawienie sezonu. I co? I używam tego podkładu 8 dni i z pewnością mogę powiedzieć o nim jedno - historia bardzo lubi się powtarzać /KLIK!/. Ale po kolei....



sobota, 14 stycznia 2012

Małe co nieco :)

Zdecydowanie mam bardzo duże powody do dumy ostatnio - kompletnie nic, ale to naprawdę nic z wyprzedaży ;)
Odwiedziłam kontrolnie trzy Sephory, sprawdzić czy na pewno przypadkiem nie przepuszczam okazji życia i okazało się, że albo ta tegoroczna obniżka jest tak nędzna /pomijam 'swoje' perfumy, które zobaczyłam w bardzo atrakcyjnej cenie, a po kilku godzinach nie było już po nich śladu/, albo ja naprawdę w końcu spotkałam się z rozumem i dotarło do mnie, że wszystko czego potrzebuję z kosmetyków kolorowych, już mam.

Jedynym produktem, którego brak uświadomiłam sobie kilka dni temu, był zielony eyeliner w żelu. Oczywiście pierwsze o czym pomyślałam, zwłaszcza po swatchach Sroki to Sephora i YSL. Ale chyba jednak naprawdę nie powinnam wątpić w swój zdrowy rozsądek, ponieważ uświadamiając sobie, że jakkolwiek piękny i idealny nie byłby to kolor, to jest to raczej taki produkt, którego pewnie nigdy nie zdołam zużyć do końca i mniej szkoda będzie mi ciepnąć w kubeł Essence niż YSL - podreptałam do Natury po linerek Essence 04 I Love NYC.

Przypadek sprawił, że postawiłam wózek z Małą dokładnie przy szafie Rimmel i w oczy rzucił mi się podkład Match Perfection do którego niebawem zaczną prawdopodobnie powstawać ody. Aktualnie podkład ten przeceniony został na 23,99pln, więc naprawdę nie było powodów, by go nie wypróbować. Nie chcę przesądzać, ale mam spore szanse być chyba jedną z niewielu osób, która się z tym podkładem nie polubi. Na razie jedyne co stwierdzam to koszmarny, męczący zapach i uwidocznienie każdej, nawet mikroskopijnej skórki. Najjaśniejszy kolor mimo wszystko jest dla mnie ciut zbyt ciemny. Recenzja oczywiście za jakiś czas. Swatche również, ponieważ dzisiejsze zdjęcia robione były późnym popołudniem i światło nie pozwalało już na ich zrobienie.

No i ostatnia, ale najważniejsza rzecz, to przemiła niespodzianka od kochanej A. - jeszcze raz bardzo Ci dziękuję ;*


wtorek, 12 kwietnia 2011

Wiosenne pomadki - Bell oraz Rimmel

Dzisiaj zapowiadane pomadki znakomicie wpisujące się w panujące nam tej wiosny owocowe trendy. Tak jak już niejednokrotnie wspominałam, nie czuję się pewnie w temacie pomadek. Rzadko ich używam, dlatego też na pewno moja recenzja tych kosmetyków nie będzie tak surowa, jak na przykład recenzja cieni do powiek, od których dokładnie wiem, czego mogę wymagać i czego się po nich spodziewać.
Przedmiotem dzisiejszego posta będą trzy pomadki - 2 marki Bell i jedna od Rimmel.

 Bell 137, Bell 103, Rimmel 124 Bordoux. 

You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...