Jestem... :) tym razem mam nadzieję, że przynajmniej przez jakiś czas bez dłuższych przerw. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie maksymalnie ciężkie i trudne i z naprawdę dużą radością poszukam chwili wytchnienia m.in. nadrabiając blogowe zaległości.
Na początek dwa naturowe łupy - Catrice, na który polowałam już jakiś czas i Sensique, nowość, która kusiła mnie bardzo odkąd zobaczyłam na blogach pierwsze swatche i która rozczarowała mnie na tyle, że raczej po pozostałe odcienie, które przyciągnęły moje spojrzenie nie sięgnę.
