Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja naturalna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja naturalna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 maja 2012

Moja aktualna pielęgnacja włosów

Dzisiaj post przeglądowo-poglądowy. Będzie o produktach, które aktualnie pomagają mi dbać o włosy.
Nie jestem ekspertką w dziedzinie włosów - poniżej znajdziecie po prostu produkty, które bardzo mi odpowiadają i których stosowanie daje na moich włosach zauważalne rezultaty. Pisałam już kilka razy, że to w jakim są stanie mnie samą autentycznie zadziwia. Przede wszystkim bardzo zgęstniały i zrobiły się maksymalnie lśniące i puszyste - czasami wręcz nie do ujarzmienia - miła odmiana dla kogoś, kto całe życie borykał się z włosami płaskimi i pozbawionymi objętości.


środa, 18 kwietnia 2012

Nowości w pielęgnacji włosów - Alterra oraz Radical

W tym miesiącu nie poczyniłam żadnych spektakularnych zakupów /ale w sumie - nie mów hop ;P/. Z nowych kolekcji, które weszły dumam jedynie nadal nad paletą Smashbox'a, bo kusi niemiłosiernie, ale z drugiej strony, oprócz może jednego, czy dwóch cieni jest dosyć wtórna, MAC 'kontynuował' marzec, a ja niczego nowego na gwałt nie potrzebowałam.
W zasadzie jedyne co trafiło na moją półkę kilka dni temu, to kolejne produkty do pielęgnacji włosów. Muszę szczerze przyznać - nie przypuszczałam, że tak bardzo wciągnie mnie takie, a nie inne ich traktowanie, ale kiedy widzę efekty w postaci coraz ładniej wyglądających, zdrowych, puszystych i nieobciążonych toną silikonów i chemii włosów, to chce mi się samo z siebie ;)
Ostatnio moim problemem niestety stały się kołtuny i supły - podejrzewam, że może to mieć związek z brakiem w stosowanych przez mnie produktach sztucznych składników, ale to tylko gdybanie. Faktem jest, że rzuciło mi się w oczy, że naturalne produkty trochę włosy wysuszają /u mnie to w zasadzie pożądane, bo w końcu nie wyglądam jak oklapnięty plastuś/, ale minusem tego jest potworne splątanie z którym nawet grzebień z The Body Shop /swoją drogą genialny wynalazek - nawet moja córa podczas czesania przestała się drzeć jak obdzierana ze skóry/ sobie nie radzi. Wprowadziłam więc mgiełkę Radical Farmony i maskę nawilżającą z Alterry. Ich seria do włosów, w przeciwieństwie do tej do pielęgnacji ciała, bardzo do mnie przemawia.
Mgiełką spryskuję włosy wieczorem przed snem, bądź rano jakiś czas przed myciem głowy. Maskę nakładam również przed myciem na kilkanaście minut, z tym, że raz w tygodniu. Rezultatami ich stosowania podzielę się zatem za parę tygodni.


środa, 12 października 2011

Recenzja - Olej Khadi - stymulujący wzrost włosów

Dzisiaj recenzja kolejnego olejku do włosów. Tym razem takiego, który już podczas pierwszego użycia podbił moje serce bez reszty ;)
Przedstawiam moją absolutną olejkowa miłość - Khadi Olejek Stymulujący. /Rzeczywiste zdjęcia produktu wrzucę na dniach, gdy tylko czas i światło pozwolą./

zdjęcie pochodzi ze strony sklepu Helfy

Producent -
Olejek Stymulujący Porost Włosów i Powstrzymujący Wypadanie
Posiada certyfikat BDIH - dzięki któremu możemy mieć pewność, że produkt jest naturalny i ekologiczny.
Wiele osób dotknął problem wypadania włosów. Dla nich firma Khadi przygotowała niezwykle skuteczne rozwiązanie -  ziołowy Olejek Stymulujący Wzrost Włosów. Olejek przyspiesza porost włosów i zapobiega ich utracie. Jest wykonany z najlepszych naturalnych ziołowych składników.
Wykonany na bazie oleju sezamowego, kokosowego i rycynowego.
Olej sezamowy wnika w głąb włosa, odżywiając go od cebulek aż po końce.
Olej kokosowy odżywia włosy.
Olej rycynowy przyspiesza wzrost włosów.
Amla  nadaje włosom blask, wzmacnia, ochrania przed infekcjami skóry, usuwa łupież, przyśpiesza wzrost, zapobiega przedwczesnemu siwieniu i wypadaniu.
Bala wzmacnia włosy oraz nadaje im witalność.
Olej z wyciągiem z rozmarynu posiada silne właściwości odkażające, zapobiega powstawaniu infekcji skóry głowy oraz powstawaniu łupieżu.
Bhringaraj działa odżywczo na skórę głowy. Zapobiega wypadaniu włosów, łysieniu i siwieniu włosów oraz rozdwajaniu się końcówek. Sprawia, że włosy są miękkie oraz podatne na układanie
Brahmi nadaje sprężystość
Olej z nasion marchwi odżywia włosy.


wtorek, 6 września 2011

Henna Khadi rezultaty farbowania i wrażenia ;)

Minął już prawie tydzień od dnia, w którym farbowałam włosy - relacja na bieżąco TU - KLIK. Dzisiaj pora na małe podsumowanie i zdjęcia ilustrujące rezultat.

Kolor pięknie dojrzał, utlenił się i nabrał wyrazu. Szczerze mówiąc, nawet niespecjalnie przeszkadza mi fakt, że na pełnię koloru trzeba kilka dni zaczekać. Ja miałam to szczęście, że wszystkie etapy dojrzewania tego koloru bardzo mi się podobały, więc nie było problemu, namiast faktycznie dla niektórych może to być mankament, ponieważ przez mniej więcej dwa pierwsze dni miałam na głowie wściekłą marchew, później można powiedzieć, że byłam ruda, teraz natomiast włosy mają głębszy i ciemniejszy odcień i takie prawdopodobnie już pozostaną.

Kolejną próbą cierpliwości, jeśli sięgnięcie po hennę w naturalnym kolorze, jest konieczność odczekania tych ok. 6 godzin. Ja szczerze mówiąc wytrzymałam 5 z hakiem. Henna zupełnie nie brudzi łazienki, zostawia natomiast ślad po sobie na dłoniach, pamiętać więc należy o rękawiczkach.

Włosy przez dwa pierwsze dni myłam delikatnym i wolnym od chemii wszelakiej szamponem Organicum. Teraz stosuję swój normalny szampon z Artego.

Efekt - muszę przyznać, że henna potwornie wysusza włosy. Nie skórę głowy, a właśnie włosy. Minął tydzień, olejuję je, a nadal mam straszne siano. Mnie to tak naprawdę cieszy, ponieważ moje włosy mają tą podłą właściwość, że gdy są idealnie nawilżone, to są owszem pięknie błyszczące i gładkie, ale równocześnie przyklejone do czaszki, więc koniec końców wyglądam jak topielica i i tak noszę je spięte. Teraz mam na głowie istną burzę włosów, które raz - dzięki hennie, dwa dzięki olejom pięknie się błyszczą, przy zachowaniu maksymalnej objętości. Dlatego dla mnie to przesuszenie nie jest problemem, ale jeśli ktoś ma na tym punkcie bzika, to podobno można to wyeliminować dodając do mieszanki odżywki. Można dodać do niej również kawy, herbaty, bądź wina, w zależności na jakim efekcie nam zależy. Ja doczytałam ulotkę do końca dopiero po nałożeniu farby /tak, zdarza mi się ;P/ więc ten krok pominęłam.Być może spróbuję następnym razem.
Tak jak wspomniałam, włosy pięknie się błyszczą i wyglądają naprawdę bardzo ładnie. Nie mam pojęcia jak jest z trwałością koloru, ale podobno henna z włosów się nie wypłukuje, więc problemem mogą być jedynie odrosty.

Podsumowując - Jeżeli o mnie chodzi, to efekt i fakt, że jest to farbowanie całkowicie naturalne rekompensuje 'trudy' przyrządzania i oczekiwania. Ja przy hennie z pewnością już pozostanę.

A teraz trochę zdjęć - były co prawda robione w dzień, ale fotografowanie sobie samej głowy to nie jest najprostsze zadanie, dlatego potraktujcie je trochę z przymrużeniem oka. Natomiast efekt kolorystyczny jest naprawdę dość wiernie oddany ;)

I jeszcze mała errata - zapach mieszanki to zdecydowanie zapach szczawiu, nie szpinaku - nie wiem, nie mam pojęcia, dlaczego pomyliłam te dwa warzywa ;) Zapach niestety utrzymywał się na włosach około dwóch dni - pomimo mycia


poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Helfy i ogłoszenia parafialne ;)

Ufff.... jestem już w domu, trzy tygodnie w Pieninach minęły nawet nie wiem kiedy. Szczerze mówiąc to mam gigantycznego powrotowego doła. Zupełnie nie mogę wrócić do rzeczywistości ;/ Mimo nie pozwalającego żyć upału, odnoszę wrażenie, że lato już naprawdę się kończy. Uwielbiam tą porę roku, ten przełom sierpnia i września, taki schyłek lata, ale ten powrót do miasta po tak długim czasie w spokoju, lesie i górach jest naprawdę okrutny ;P
No nic, dość marudzenia, trzeba zabierać się do roboty - dzisiaj kilka zapowiedzi i trochę zdjęć po dzisiejszej wizycie w Helfach.
Tak jak pisałam już w poście o olejach, zamierzam naprawdę przestawić się na całkowicie naturalną pielęgnację włosów. Może wtedy przestaną wypadać. Konsekwentnie prawie dwóch tygodni używam oleju Sesa, mimo tego zapachu, który już wwierca mi się w mózg, gdy tylko odkręcę butelkę i śpię w warkoczu i turbanie z ręcznika, ponieważ inaczej chyba nie byłabym w stanie go znieść. Kolejny punkt to farbowanie henną i tu pojawił się kolejny schodek - ideał czasowy dla wybranego przeze mnie koloru to 18 godzin!!! Nie żartuję - hennę powinnam rozpuścić w soku cytrynowym i odstawić na 12 godzin, po tym czasie nakładam ją na włosy i czekam - ok. 6 godzin ;P żeby to wszystko wykonać w ciągu jednego dnia i iść spać o ludzkiej porze, czyli koło 24, muszę wstać i rozrobić mieszankę o 5 rano... Ale będę twarda, postanowiłam - wykonam. Mam tylko nadzieję, że zapału wystarczy mi na więcej niż jeden raz ;P
Poza tym skusiłam się dzisiaj jeszcze na maseczkę do cery mieszanej i mydełko Sesa, który jest czymś w rodzaju uzupełnienia kuracji olejem.
Zdjęcia poniżej. Link do sklepu - Helfy


You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...