Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Estee Lauder. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Estee Lauder. Pokaż wszystkie posty
sobota, 27 października 2012
Estee Lauder Double Wear
Granatowy kartonik, złoty monogram i czcionka. Flagowego podkładu marki Estee Lauder niemalże nikomu przedstawiać nie trzeba. Każda z nas przynajmniej o nim słyszała. Double Wear Stay - in - Place Makeup jest jednym z najpopularniejszych fluidów zarówno w Polsce, jak i na świecie. Kobiety kochają go za efekt nieskazitelnej cery oraz niebywałą trwałość. Przeznaczony jest do wszystkich typów cery. Utrzymuje się na skórze cały dzień, a czasem i noc, nie rozmazuje się i nie warzy, a skóra wygląda świeżo i ładnie.
piątek, 5 października 2012
punk rock, ikony i czarne czereśnie
Kolory czerwonego wina i ciemnych nasyconych fioletów powracają w jesiennych trendach niczym bumerangi. Nic dziwnego - idealnie komponują się z całym wachlarzem jesiennych barw. Współgrają z butelkową zielenią, ożywiają szarości, pięknie dopełniają granaty, nie wspominając już o czerni. Odcienie, które widzicie poniżej to sezonowe propozycje marek Estee Lauder oraz MAC. Osobiście również bardzo cenię sobie takie odcienie, ponieważ jak żadne inne wpisują się w mocniejszy rockowy styl, który preferuję odkąd pamiętam. Niewiele kolorów tak pasuje do bikerów i ramoneski w chłodniejsze jesienne dni jak właśnie fiolety i burgundy.
środa, 18 lipca 2012
Recenzja - Estee Lauder - Pure Color 01 Shimmering Sands
Żelki z limitowanych kolekcji Estee Lauder powoli obrastają już legendą. To jedne z tych produktów, na które trzeba wręcz polować i to najlepiej tuż po wprowadzeniu kolekcji na rynek. Jesienią ubiegłego roku pokazywałam Wam Illuminating Powder Gelee Modern Mercury - dzisiaj kolej na Shimmering Sands.
czwartek, 5 lipca 2012
Recenzja - Pure Color Gloss - Shimmering Mirage - Estee Lauder
Estee Lauder przygotowała na ten sezon kolejną odsłonę Bronze Goddess zabierając nas tym razem na Capri. Dzisiaj przybliżę Wam Pure Color Gloss w kolorze 68 Shimmering Mirage z tej LE
piątek, 22 czerwca 2012
A już niebawem...
Moje Drogie, przez kilka kolejnych dni jestem po uszy zakopana w Lounge Magazynie, ponadto jutro szykuje mi się urlop od życia i cały dzień w ukochanym Krakowie, dlatego przez moment będzie mnie tu mniej, ale w połowie przyszłego tygodnia powinnam być już na dobre z powrotem, a wraz ze mną - między innymi - poniższe tematy. Jeżeli któryś interesuje Was szczególnie - dajcie znać, a postaram się nadać mu podwyższony priorytet.
m.m.
- Korektory - mały przegląd poniższych /+ rozbitego w drobny mak Pro Longweara/ oraz opinie na ich temat
- Miód z cytryną ;)
- Sypańce - Kryolan oraz MUFE - bez przerwy pieję z zachwytu nad Redness Solutions Clinique - pora na moich dwóch pozostałych ulubieńców w kategorii puder sypki
- Paint Poty MAC - co to jest, jakie jest, jak nakładać i ogólnie co z tym zrobić, by pokochać ;)
m.m.
niedziela, 10 czerwca 2012
Recenzja - Estee Lauder - Revitalizing Supreme Global Anti-Aging Creme
Do recenzji tego kremu zbieram się już od jakiegoś czasu i nie wiem dlaczego zebrać się do tej pory nie mogłam. Plus jest taki, że zdołałam poznać go chyba z każdej możliwej strony. Postaram się wysilić na chłodną recenzję i nie zarzucić Was natychmiast wszystkimi jego cechami, jednak w przypadku tego produktu może być to dla mnie trudne - dlaczego, przekonacie się w dalszej części ;)
wtorek, 5 czerwca 2012
środa, 11 kwietnia 2012
Estee Lauder - Bronze Goddess - Summer 2012
Specjalnie na najcieplejszą porę roku marka Estee Lauder stworzyła limitowaną kolekcję Bronze Goddess, która wprowadza kolor do stałej oferty produktów Bronze Goddess. Będący kwintesencją pożądania, żaru i kobiecości, makijaż Bronze Goddess Capri czerpie inspirację z kolorytu wytwornej, luksusowej i skąpanej w słońcu wyspy Capri.
Rozświetlacz, paleta pięciu cieni, błyszczyk, podwójny kajal, lakier oraz zapach tworzą nową kolekcję słonecznych kolorów i zapachów, w której udało się uchwycić odurzającą, letnią atmosferę tego egzotycznego miejsca.
Ciepłe, muśnięte słońcem odcienie pozwalają stworzyć wyrafinowany i seksowny makijaż, a błyszczące, złote, metaliczne barwy zapewniają uwodzicielski efekt dzięki zestawieniu odważnego brązu i bieli.
mat. prasowe
czwartek, 5 kwietnia 2012
Recenzja - Estee Lauder - Pure Color 21 Topaz Mosaic
Dzisiaj kolejna paletka - ta trafiła w moje ręce stosunkowo niedawno, ale przez te dwa miesiące zdążyłam wypróbować ją już wystarczającą ilość razy, by móc wyrobić sobie zdanie na jej temat. Piątka jest częścią wiosennej propozycji marki inspirowanej Arizoną. Zawiera jeden metaliczny cień i cztery satyny. Gramatura paletki to 7,6 - czyli ca. 1,5g na jeden cień. Paletkę w pełnej krasie przedstawiałam Wam tu - KLIK!, teraz czas na swatche i recenzję.
wtorek, 28 lutego 2012
Faza testowa - DayWear Beauty Benefit Creme Estee Lauder
O tym, że Estee wzbogaca linię DayWear o bijące rekordy popularności BB kremy słychać było już od jakiegoś czasu, były one już zresztą dostępne w Stanach. I wreszcie nowe dziecię marki trafiło na perfumeryjne półki.
sobota, 11 lutego 2012
Estee Lauder - Topaz Mosaic - Pure Color Five Color EyeShadow Palette
Kochane - chciałam Wam dzisiaj zaprezentować jedną z piękniejszych palet w moim kufrze - piątkę Estee Lauder z wiosennej kolekcji Topaz Mosaic. Dzisiaj mam dla Was mnóstwo zdjęć, jestem już po pierwszych makijażach tą piąteczką i jej pełna recenzja, wraz ze swatchami pojawi się lada moment.
Muszę przyznać, że wiosna wg. Toma Pecheux bardz przypadła mi do gustu. Jak wiecie, ponieważ pisałam to już tysiące razy - nie przepadam za tymi kolekcjami, ponieważ najczęściej są bardzo dalekie od moich upodobań i gustów. Dyrektor kreatywny EL postawił w tym roku na bardzo nieoczywistą inspirację i chwała mu za to ;) Nie ma kwiatków, pączków, ogrodów, bukietów i eterycznych dziewcząt - są skąpane w słońcu góry Arizony. Ciekawa jestem Waszych opinii na temat tej kolekcji, tymczasem zostawiam Was z tą piękną paletą.
piątek, 30 grudnia 2011
Zachwycające... 2011 - *Makijaż* - komentarze i uzasadnienia
W poprzednim poście przedstawiłam Wam zdjęcia moich tegorocznych zachwytów - oprócz palet i cieni, które są z całą pewnością tegoroczne, pozwoliłam sobie nie ograniczać się datą wprowadzenia danego produktu na rynek, a jedynie momentem, w którym odkryłam go dla siebie i uznałam za swój ideał. Poniżej komentarze i uzasadnienia moich wyborów ;)
czwartek, 29 grudnia 2011
Zachwycające... 2011 - *Makijaż*
czwartek, 15 grudnia 2011
Recenzja - Estee Lauder Illuminating Powder Gelee LE Modern Mercury
Tą recenzję zapowiadałam i obiecywałam już kilka razy, ale chciałam ten produkt naprawdę dobrze poznać i wypróbować go we wszelkich możliwych konfiguracjach i na wszystkie sposoby, na jakie wpadłam ;)
Przyznam szczerze, że początkowo jakimś cudem wcale nie umieściłam tego produktu na swojej jesiennej liście, ponieważ mam naprawdę sporo rozświetlaczy. Chciałam go jednak dotknąć i sprawdzić czy faktycznie można go odpuścić. No i jak go już dotknęłam, to przepadłam :) Problem polegał tylko na tym, że ten rozświetlacz we wszystkich perfumeriach w Krakowie i we Wrocławiu, które obdzwoniłam już w pierwszy dzień gdy tylko LE Modern Mercury do nich dotarła był już wysprzedany. Miałam naprawdę sporo szczęścia, że akurat udało mi się trafić na konsultantkę, która powiedziała, że będzie on w miarę możliwości domawiany i kolejne jeszcze większe szczęście, że coś mi kazało zadzwonić do tej Sephory właśnie w ten dzień, kiedy to domówienie do nich przyszło. W dzień powszedni, wcale nie wieczorem kupiłam siódmy z dwunastu, czy trzynastu, które dostali. Nie waham się określić Illuminating Powder Gelee najgorętszym elementem jesiennych kolekcji. Takiego szału nie było chyba nawet z różem Guerlain z wiosennej LE ;)
Ale teraz do rzeczy - krótka treściwa recenzja i mnóstwo zdjęć - część zanim dotknęłam rozświetlacz, a część już po jakimś czasie /te niestety robione są już teraz, kiedy światła na świecie nie ma praktycznie wcale/.sobota, 26 listopada 2011
Recenzja - Estee Lauder DayWear
Pod koniec sierpnia pisałam Wam o kremie tonującym marki Estee Lauder /KLIK!/. Pełna nazwa tego kremu to DayWear Sheer Tint Release Advanced Multi-Protection Anti-Oxidant Moisturizer SPF 15. Recenzję zamieszczam dopiero teraz, ponieważ jednym z zadań tego kremu jest dopasowanie się do karnacji. Nie ukrywam, że chciałam sprawdzić go w różnych warunkach i na mojej skórze zarówno gdy jest mocno opalona /w sierpniu/, jak i teraz, kiedy jest bardzo blada.
sobota, 29 października 2011
Świetliki
Praktycznie na samym początku istnienia SmokyEveningEyes pisałam Wam o swoich ulubionych i wtedy jedynych posiadanych rozświetlaczach /KLIK!/, dzisiaj rano doszłam do wniosku, że pora na małą aktualizację, ponieważ moje zbiory od tamtego postu nieco się rozrosły. Zdaję sobie sprawę z tego, że w porównaniu do niektórych z Was nadal są dość nikłe, ale moje potrzeby spełniają wręcz z nawiązką, więc mam nadzieję wstrzymać się z kolejnymi ;)
wtorek, 11 października 2011
„RAZEM. PRZYŁĄCZMY SIĘ. POWIEDZMY INNYM. POKONAJMY. DLA PRZYSZŁOŚCI BEZ RAKA PIERSI” - październik miesiącem walki z rakiem piersi
Zdaję sobie sprawę z tego, że w kalendarzu mamy już 11 dzień października, ale moje zasoby czasu zostały ostatnio poważnie ograniczone i z trudem niestety wyrabiam na zakrętach. Dodatkowo przyplątało się jeszcze kilka, mam nadzieję, małych problemów i dlatego tak rzadko jestem w stanie tu teraz zaglądać. Bardzo liczę na to, że to jedynie przejściowe zawirowania i niebawem wszystko wróci do normy. Od kilkunastu dni na pasku bocznym widzicie badge'a przypominającego o tym, co w tym miesiącu i w ogóle każdego dnia jest tak istotne, a w tym poście zapraszam Was do zapoznania się z kampanią Estée Lauder Companies na rzecz walki z rakiem piersi.
poniedziałek, 3 października 2011
MAC Potent Fig - swatche ;)
Ok, obiecałam wczoraj, że pokaże jak to cudo prezentuje się na ustach ;) trochę dzisiaj rano usiłując zrobić jakiekolwiek w miarę porządne zdjęcie swoich ust, których nota bene nie lubię, pożałowałam tej obietnicy, ale słowo się rzekło ;) bądźcie tylko proszę wyrozumiałe, bo to pierwsze i prawdopodobnie ostatnie swatche pomadki na ustach jakie pokażą się na tym blogu :P
Tak jak pisałam, nie aplikuję Potent Fig na wargi bezpośrednio, czy też pędzelkiem, ale wklepuję ją palcami, dla uzyskania mniej oczywistego efektu. Dzisiaj wypróbowałam też inny wariant noszenia tej pomadki, w połączeniu z melonową Pure Color od Estee Lauder, która była wspaniałą pomadką na lato, a na którą szukam sposobu, by móc nosić ją także jesienią i zimą. Wkrótce również i jej recenzja. Na zdjęciach natomiast widzicie samą pomadkę MAC'a. Jeszcze raz proszę o wyrozumiałość ;)
Tak jak pisałam, nie aplikuję Potent Fig na wargi bezpośrednio, czy też pędzelkiem, ale wklepuję ją palcami, dla uzyskania mniej oczywistego efektu. Dzisiaj wypróbowałam też inny wariant noszenia tej pomadki, w połączeniu z melonową Pure Color od Estee Lauder, która była wspaniałą pomadką na lato, a na którą szukam sposobu, by móc nosić ją także jesienią i zimą. Wkrótce również i jej recenzja. Na zdjęciach natomiast widzicie samą pomadkę MAC'a. Jeszcze raz proszę o wyrozumiałość ;)
piątek, 26 sierpnia 2011
Fuchsia Flame - Estee Lauder - mała aktualizacja
Jestem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona lakierem, który pokazywałam Wam już tu - KLIK
Cztery pełne dni bez jakichkolwiek uszczerbków na moich zniszczonych pazurkach, to jest rekord którego nie osiągają nawet takie tuzy jak OPI czy Sally Hansen.
Lakier nie poodpryskiwał, co u mnie zdarza się już w drugim dniu, nie stracił blasku, nie poodbijał się.
Jedyne co stało się z nim przez te kilka dni, to ledwie widoczne i to dopiero dzisiaj pod wieczór delikatne otarcia na końcówkach w zasadzie naprawdę w ogóle nie zauważalne... I to bez jakiegokolwiek top coat'u, nabłyszczacza, czy utwardzacza.
Fuchsia Flame wytrzymała małe sprzątanie, pranie, zmywanie. Moim zdaniem lakier naprawdę rewelacyjny. Przy okazji możecie zobaczyć jak kolor prezentuje się w słońcu.
m.m.
Cztery pełne dni bez jakichkolwiek uszczerbków na moich zniszczonych pazurkach, to jest rekord którego nie osiągają nawet takie tuzy jak OPI czy Sally Hansen.
Lakier nie poodpryskiwał, co u mnie zdarza się już w drugim dniu, nie stracił blasku, nie poodbijał się.
Jedyne co stało się z nim przez te kilka dni, to ledwie widoczne i to dopiero dzisiaj pod wieczór delikatne otarcia na końcówkach w zasadzie naprawdę w ogóle nie zauważalne... I to bez jakiegokolwiek top coat'u, nabłyszczacza, czy utwardzacza.
Fuchsia Flame wytrzymała małe sprzątanie, pranie, zmywanie. Moim zdaniem lakier naprawdę rewelacyjny. Przy okazji możecie zobaczyć jak kolor prezentuje się w słońcu.
m.m.
wtorek, 23 sierpnia 2011
Pożegnanie lata
Naprawdę zaczyna dopadać mnie jakaś /niewytłumaczalna, biorąc pod uwagę pogodę za oknem/ jesienna melancholia ;)
Krótko i na temat - na paznokciach lakier tak letni i soczysty, że już bardziej być chyba nie może ;) Schnie sam z siebie błyskawicznie, świetnie się rozprowadza, nie robi smug, ani zacieków. Już jedna warstwa kryje zadowalająco, dwie dają natomiast pełne krycie i maksymalne nasycenie koloru.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































