Dzisiaj post przeglądowo-poglądowy. Będzie o produktach, które aktualnie pomagają mi dbać o włosy.
Nie jestem ekspertką w dziedzinie włosów - poniżej znajdziecie po prostu produkty, które bardzo mi odpowiadają i których stosowanie daje na moich włosach zauważalne rezultaty. Pisałam już kilka razy, że to w jakim są stanie mnie samą autentycznie zadziwia. Przede wszystkim bardzo zgęstniały i zrobiły się maksymalnie lśniące i puszyste - czasami wręcz nie do ujarzmienia - miła odmiana dla kogoś, kto całe życie borykał się z włosami płaskimi i pozbawionymi objętości.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą henna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą henna. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 29 maja 2012
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Shrek ;)
Dzisiaj znowu troszkę o włosach i o farbowaniu ;) Ponieważ krótko po tym, kiedy zdecydowałam się wrócić 'do korzeni' i zafarbować włosy z powrotem na rudo, tak jak za bardzo dawnych lat, okazało się niestety, że rudy stał się kolorem sezonu. Nie pozostało mi więc nic innego, niż kolejna zmiana i przeczekanie mody. Padło na czarny w zimnej tonacji indygo. Kolor zmieniłam już jakiś czas temu, niestety być może trzymałam hennę zbyt krótko i włosy nie chwyciły bardzo intensywnie - wyszedł czarny brąz, czyli w zasadzie mój naturalny, poza tym farbowałam strasznie na wariata i nie udało mi się nawet zrobić zdjęć henny. Dlatego wrzucam dzisiejsze, rezultaty oczywiście jeśli będziecie zainteresowane wrzucę również. Postanowiłam też trzymać indygo na włosach trochę dłużej niż w instrukcji. Być może 'chwyci' lepiej. Szczerze tęsknię za swoim ukochanym fioletowym kolorem, ale nie ma takiej możliwości, bym wróciła do farb chemicznych, pozostaje mi więc wybierać spośród tych barwników, które oferuje natura :)
Henna indygo jest znacznie bardziej przyjazna użytkownikowi ;) Rozrabia się ją po prostu letnią wodą tuż przed nałożeniem na włosy i trzyma godzinę. Jest to naprawdę nic w porównaniu z naturalną, której położenie na włosy łącznie z przygotowaniem zajmowało 18 godzin i ca. kilogram cytryn ;) Rozrobiłam całe opakowanie henny, mimo, że w zasadzie po wczorajszym skróceniu włosów /samodzielnym ;P/ wystarczające byłoby 1/2 - 3/4 opakowania. Zdjęcia robione są niestety przed chwilą - wieczorem i przy sztucznym świetle.
m.m.
Henna indygo jest znacznie bardziej przyjazna użytkownikowi ;) Rozrabia się ją po prostu letnią wodą tuż przed nałożeniem na włosy i trzyma godzinę. Jest to naprawdę nic w porównaniu z naturalną, której położenie na włosy łącznie z przygotowaniem zajmowało 18 godzin i ca. kilogram cytryn ;) Rozrobiłam całe opakowanie henny, mimo, że w zasadzie po wczorajszym skróceniu włosów /samodzielnym ;P/ wystarczające byłoby 1/2 - 3/4 opakowania. Zdjęcia robione są niestety przed chwilą - wieczorem i przy sztucznym świetle.
m.m.
wtorek, 6 września 2011
Henna Khadi rezultaty farbowania i wrażenia ;)
Minął już prawie tydzień od dnia, w którym farbowałam włosy - relacja na bieżąco TU - KLIK. Dzisiaj pora na małe podsumowanie i zdjęcia ilustrujące rezultat.
Kolor pięknie dojrzał, utlenił się i nabrał wyrazu. Szczerze mówiąc, nawet niespecjalnie przeszkadza mi fakt, że na pełnię koloru trzeba kilka dni zaczekać. Ja miałam to szczęście, że wszystkie etapy dojrzewania tego koloru bardzo mi się podobały, więc nie było problemu, namiast faktycznie dla niektórych może to być mankament, ponieważ przez mniej więcej dwa pierwsze dni miałam na głowie wściekłą marchew, później można powiedzieć, że byłam ruda, teraz natomiast włosy mają głębszy i ciemniejszy odcień i takie prawdopodobnie już pozostaną.
Kolejną próbą cierpliwości, jeśli sięgnięcie po hennę w naturalnym kolorze, jest konieczność odczekania tych ok. 6 godzin. Ja szczerze mówiąc wytrzymałam 5 z hakiem. Henna zupełnie nie brudzi łazienki, zostawia natomiast ślad po sobie na dłoniach, pamiętać więc należy o rękawiczkach.
Włosy przez dwa pierwsze dni myłam delikatnym i wolnym od chemii wszelakiej szamponem Organicum. Teraz stosuję swój normalny szampon z Artego.
Efekt - muszę przyznać, że henna potwornie wysusza włosy. Nie skórę głowy, a właśnie włosy. Minął tydzień, olejuję je, a nadal mam straszne siano. Mnie to tak naprawdę cieszy, ponieważ moje włosy mają tą podłą właściwość, że gdy są idealnie nawilżone, to są owszem pięknie błyszczące i gładkie, ale równocześnie przyklejone do czaszki, więc koniec końców wyglądam jak topielica i i tak noszę je spięte. Teraz mam na głowie istną burzę włosów, które raz - dzięki hennie, dwa dzięki olejom pięknie się błyszczą, przy zachowaniu maksymalnej objętości. Dlatego dla mnie to przesuszenie nie jest problemem, ale jeśli ktoś ma na tym punkcie bzika, to podobno można to wyeliminować dodając do mieszanki odżywki. Można dodać do niej również kawy, herbaty, bądź wina, w zależności na jakim efekcie nam zależy. Ja doczytałam ulotkę do końca dopiero po nałożeniu farby /tak, zdarza mi się ;P/ więc ten krok pominęłam.Być może spróbuję następnym razem.
Tak jak wspomniałam, włosy pięknie się błyszczą i wyglądają naprawdę bardzo ładnie. Nie mam pojęcia jak jest z trwałością koloru, ale podobno henna z włosów się nie wypłukuje, więc problemem mogą być jedynie odrosty.
Podsumowując - Jeżeli o mnie chodzi, to efekt i fakt, że jest to farbowanie całkowicie naturalne rekompensuje 'trudy' przyrządzania i oczekiwania. Ja przy hennie z pewnością już pozostanę.
A teraz trochę zdjęć - były co prawda robione w dzień, ale fotografowanie sobie samej głowy to nie jest najprostsze zadanie, dlatego potraktujcie je trochę z przymrużeniem oka. Natomiast efekt kolorystyczny jest naprawdę dość wiernie oddany ;)
I jeszcze mała errata - zapach mieszanki to zdecydowanie zapach szczawiu, nie szpinaku - nie wiem, nie mam pojęcia, dlaczego pomyliłam te dwa warzywa ;) Zapach niestety utrzymywał się na włosach około dwóch dni - pomimo mycia
Kolor pięknie dojrzał, utlenił się i nabrał wyrazu. Szczerze mówiąc, nawet niespecjalnie przeszkadza mi fakt, że na pełnię koloru trzeba kilka dni zaczekać. Ja miałam to szczęście, że wszystkie etapy dojrzewania tego koloru bardzo mi się podobały, więc nie było problemu, namiast faktycznie dla niektórych może to być mankament, ponieważ przez mniej więcej dwa pierwsze dni miałam na głowie wściekłą marchew, później można powiedzieć, że byłam ruda, teraz natomiast włosy mają głębszy i ciemniejszy odcień i takie prawdopodobnie już pozostaną.
Kolejną próbą cierpliwości, jeśli sięgnięcie po hennę w naturalnym kolorze, jest konieczność odczekania tych ok. 6 godzin. Ja szczerze mówiąc wytrzymałam 5 z hakiem. Henna zupełnie nie brudzi łazienki, zostawia natomiast ślad po sobie na dłoniach, pamiętać więc należy o rękawiczkach.
Włosy przez dwa pierwsze dni myłam delikatnym i wolnym od chemii wszelakiej szamponem Organicum. Teraz stosuję swój normalny szampon z Artego.
Efekt - muszę przyznać, że henna potwornie wysusza włosy. Nie skórę głowy, a właśnie włosy. Minął tydzień, olejuję je, a nadal mam straszne siano. Mnie to tak naprawdę cieszy, ponieważ moje włosy mają tą podłą właściwość, że gdy są idealnie nawilżone, to są owszem pięknie błyszczące i gładkie, ale równocześnie przyklejone do czaszki, więc koniec końców wyglądam jak topielica i i tak noszę je spięte. Teraz mam na głowie istną burzę włosów, które raz - dzięki hennie, dwa dzięki olejom pięknie się błyszczą, przy zachowaniu maksymalnej objętości. Dlatego dla mnie to przesuszenie nie jest problemem, ale jeśli ktoś ma na tym punkcie bzika, to podobno można to wyeliminować dodając do mieszanki odżywki. Można dodać do niej również kawy, herbaty, bądź wina, w zależności na jakim efekcie nam zależy. Ja doczytałam ulotkę do końca dopiero po nałożeniu farby /tak, zdarza mi się ;P/ więc ten krok pominęłam.Być może spróbuję następnym razem.
Tak jak wspomniałam, włosy pięknie się błyszczą i wyglądają naprawdę bardzo ładnie. Nie mam pojęcia jak jest z trwałością koloru, ale podobno henna z włosów się nie wypłukuje, więc problemem mogą być jedynie odrosty.
Podsumowując - Jeżeli o mnie chodzi, to efekt i fakt, że jest to farbowanie całkowicie naturalne rekompensuje 'trudy' przyrządzania i oczekiwania. Ja przy hennie z pewnością już pozostanę.
A teraz trochę zdjęć - były co prawda robione w dzień, ale fotografowanie sobie samej głowy to nie jest najprostsze zadanie, dlatego potraktujcie je trochę z przymrużeniem oka. Natomiast efekt kolorystyczny jest naprawdę dość wiernie oddany ;)
I jeszcze mała errata - zapach mieszanki to zdecydowanie zapach szczawiu, nie szpinaku - nie wiem, nie mam pojęcia, dlaczego pomyliłam te dwa warzywa ;) Zapach niestety utrzymywał się na włosach około dwóch dni - pomimo mycia
wtorek, 30 sierpnia 2011
Farbowanie Henną Khadi - mój pierwszy raz ;)
Dzisiaj bezpośrednia relacja z mojego pierwszego farbowania włosów Henną Khadi w naturalnym kolorze o której wspominałam Wam tu - KLIK!
Tym razem kilka zdjęć z pola walki i trochę wrażeń - jeśli jesteście ciekawe i gotowe na trochę ekstremalne przeżycia - zapraszam :)
Tym razem kilka zdjęć z pola walki i trochę wrażeń - jeśli jesteście ciekawe i gotowe na trochę ekstremalne przeżycia - zapraszam :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






