Mam wiele kosmetycznych słabości, szczęśliwie - nigdy nie należały do nich lakiery do paznokci. Mam ich na półce góra kilka sztuk. Darzę co prawda bardzo dużą sympatią lakiery Estee Lauder, ponieważ nawet taka lebiega jak ja jest w stanie poradzić sobie z nimi i są trwałe, ale daleko mi do kolekcji.
Poza tym szczerze mówiąc, łatwiej przychodzi mi wydanie większej kwoty na cień, czy róż, niż na lakier, którego i tak do tej pory używałam jedynie od wielkiego dzwonu, ponieważ wysiłek był ogromny, a efekt i tak najczęściej mizerny i pozostawiający zbyt wiele do życzenia.
Dzisiaj jednak za sprawą mojego pierwszego Essie w kolorze Chinchilly /a sleek granite gray/ sytuacja uległa zmianie - znalazłam lakier, który sam maluje, jest łatwiejszy w obsłudze nawet od Estee, czy MACa, który również ostatnio nie sprawił mi problemów, w dodatku zasycha w miarę szybko, więc mam mniejsze szanse zrujnować mozolnie osiągnięty efekt. Cieszę się zatem fajnymi szarymi pazurkami, mam już upatrzony kolejny łup i zaczynam powoli rozumieć wszystkie Essie-maniaczki, tym lakierom faktycznie bardzo trudno się oprzeć ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakiery do paznokci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakiery do paznokci. Pokaż wszystkie posty
piątek, 12 października 2012
piątek, 5 października 2012
punk rock, ikony i czarne czereśnie
Kolory czerwonego wina i ciemnych nasyconych fioletów powracają w jesiennych trendach niczym bumerangi. Nic dziwnego - idealnie komponują się z całym wachlarzem jesiennych barw. Współgrają z butelkową zielenią, ożywiają szarości, pięknie dopełniają granaty, nie wspominając już o czerni. Odcienie, które widzicie poniżej to sezonowe propozycje marek Estee Lauder oraz MAC. Osobiście również bardzo cenię sobie takie odcienie, ponieważ jak żadne inne wpisują się w mocniejszy rockowy styl, który preferuję odkąd pamiętam. Niewiele kolorów tak pasuje do bikerów i ramoneski w chłodniejsze jesienne dni jak właśnie fiolety i burgundy.
niedziela, 18 września 2011
Jesiennie - Catrice Dirty Berry :)
Wrzucam dzisiejsze pazurki. Bądźcie proszę wyrozumiałe, bo to chyba może trzeci, bądź czwarty raz, kiedy sama sobie pomalowałam paznokcie ;/ Dodatkowo jeszcze nie miałam niestety u rodziców, gdzie spędzałam weekend z córą, ani oliwki do skórek, ani tym bardziej korektora do lakieru, więc zupełnie nie miałam w jaki sposób nanieść poprawek. Ale kolor lakieru widać ;) Na paznokciach mam dwie warstwy Catrice 420 Dirty Berry. Bardzo przyjemna mleczna jagoda z całym mnóstwem opalizujących drobinek. Lakier maluje się bez większych problemów, jest gęsty i treściwy, nie smuży i nawet taka łamaga w tym temacie, jak ja, jest sobie w stanie z nim poradzić. Schnie dość przyzwoicie. Gorzej jest trochę z trwałością, ponieważ już w tej chwili, a malowałam paznokcie rano, mam otarte końcówki u prawej ręki.
m.m.
piątek, 26 sierpnia 2011
Fuchsia Flame - Estee Lauder - mała aktualizacja
Jestem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona lakierem, który pokazywałam Wam już tu - KLIK
Cztery pełne dni bez jakichkolwiek uszczerbków na moich zniszczonych pazurkach, to jest rekord którego nie osiągają nawet takie tuzy jak OPI czy Sally Hansen.
Lakier nie poodpryskiwał, co u mnie zdarza się już w drugim dniu, nie stracił blasku, nie poodbijał się.
Jedyne co stało się z nim przez te kilka dni, to ledwie widoczne i to dopiero dzisiaj pod wieczór delikatne otarcia na końcówkach w zasadzie naprawdę w ogóle nie zauważalne... I to bez jakiegokolwiek top coat'u, nabłyszczacza, czy utwardzacza.
Fuchsia Flame wytrzymała małe sprzątanie, pranie, zmywanie. Moim zdaniem lakier naprawdę rewelacyjny. Przy okazji możecie zobaczyć jak kolor prezentuje się w słońcu.
m.m.
Cztery pełne dni bez jakichkolwiek uszczerbków na moich zniszczonych pazurkach, to jest rekord którego nie osiągają nawet takie tuzy jak OPI czy Sally Hansen.
Lakier nie poodpryskiwał, co u mnie zdarza się już w drugim dniu, nie stracił blasku, nie poodbijał się.
Jedyne co stało się z nim przez te kilka dni, to ledwie widoczne i to dopiero dzisiaj pod wieczór delikatne otarcia na końcówkach w zasadzie naprawdę w ogóle nie zauważalne... I to bez jakiegokolwiek top coat'u, nabłyszczacza, czy utwardzacza.
Fuchsia Flame wytrzymała małe sprzątanie, pranie, zmywanie. Moim zdaniem lakier naprawdę rewelacyjny. Przy okazji możecie zobaczyć jak kolor prezentuje się w słońcu.
m.m.
wtorek, 23 sierpnia 2011
Akcja reanimacja - faza testowa - Nail Tek
Moje paznokcie są niestety w opłakanym stanie. Rozdwajają się makabrycznie, łamią, kruszą i łuszczą. Zawsze z pomocą przychodził mi do tej pory niezawodny MerzSpecial, ratując moje paznokcie z każdej, nawet najgorszej tragedii. Niestety od kilku opakowań przestał działać, a ja zastanawiając się co jest grane poszperałam w sieci i natknęłam się na bardzo nieprzyjemną informację, która dodatkowo potwierdziła farmaceutka w aptece - MerzSpecial zmienił skład i z leku stał się suplementem. Niestety zawartość wielu składników, zwłaszcza tych kluczowych została drastycznie zmniejszona - stąd brak efektów. Pozostaje mi się pożegnać z tym specyfikiem, ponieważ w przy obecnym składzie i mizernym działaniu przestał on już niestety być wart swojej ceny. Szkoda, używałam go od wielu lat i naprawdę zawsze świetnie się sprawdzał i przynosił natychmiastowe rezultaty.
Brak działania MerzSpecial przełożył się niestety na całkowitą zagładę moich paznokci. Ciągły kontakt z wodą, którego przy małym dziecku nie sposób uniknąć, detergenty i cała reszta spowodowały, że wyglądają i są w tragicznej kondycji. Sporo ostatnio pozytywnych postów na temat kuracji Nail Tek'iem, mnie zaszkodzić już nie może nic, więc postanowiłam spróbować.
Preparat kupiłam na Allegro, dostępny jest on już podobno rówież w Sephorze, nie wiem niestety ile tam kosztuje. O efektach będę informowała na bieżąco. :)
Brak działania MerzSpecial przełożył się niestety na całkowitą zagładę moich paznokci. Ciągły kontakt z wodą, którego przy małym dziecku nie sposób uniknąć, detergenty i cała reszta spowodowały, że wyglądają i są w tragicznej kondycji. Sporo ostatnio pozytywnych postów na temat kuracji Nail Tek'iem, mnie zaszkodzić już nie może nic, więc postanowiłam spróbować.
Preparat kupiłam na Allegro, dostępny jest on już podobno rówież w Sephorze, nie wiem niestety ile tam kosztuje. O efektach będę informowała na bieżąco. :)
Pożegnanie lata
Naprawdę zaczyna dopadać mnie jakaś /niewytłumaczalna, biorąc pod uwagę pogodę za oknem/ jesienna melancholia ;)
Krótko i na temat - na paznokciach lakier tak letni i soczysty, że już bardziej być chyba nie może ;) Schnie sam z siebie błyskawicznie, świetnie się rozprowadza, nie robi smug, ani zacieków. Już jedna warstwa kryje zadowalająco, dwie dają natomiast pełne krycie i maksymalne nasycenie koloru.
czwartek, 24 marca 2011
Wiosna na paznokciach - H&M Spring Nails
Wracam po kolejnej dłuższej przerwie. Mam nadzieję, że niebawem będę mogła pochawalić się, czym konkretnie była ona spowodowana :)
Jako, że w poniedziałek przywitaliśmy wiosnę, z lekkim poślizgiem chciałabym dzisiaj zaproponować Wam właśnie typowo wiosenny produkt przygotowany przez H&M.
W koszykach obok kas, za dokładnie 14,90 PLN znaleźć można poniższy skarb. Dostępny jest on chyba w trzech wersjach, natomiast ja osobiście widziałam dwie i istnienia dwóch jestem pewna.
Jako, że w poniedziałek przywitaliśmy wiosnę, z lekkim poślizgiem chciałabym dzisiaj zaproponować Wam właśnie typowo wiosenny produkt przygotowany przez H&M.
W koszykach obok kas, za dokładnie 14,90 PLN znaleźć można poniższy skarb. Dostępny jest on chyba w trzech wersjach, natomiast ja osobiście widziałam dwie i istnienia dwóch jestem pewna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











