Wrzucam swatche błyszczyków Galaxy Rose i Astral, oraz pomadki Venus, kóre obiecywałam Wam pod postami na ich temat. Proszę Was tylko o wyrozumiałość, ponieważ zarówno ja, jak i każdy najmniejszy element mojej twarzy jesteśmy tak niefotogeniczni, jak mało co i naprawdę nad wyraz trudno jest mi uchwycić w tym wszystkim kolor i jeszcze wybrać z tego wszystkiego najmniej idiotyczny kadr.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swatche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swatche. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 26 lipca 2012
wtorek, 17 lipca 2012
Kosmos w wersji toxic
Tradycyjnie już MAC w czasie wakacji wypuścił kolekcję mineralną. MSFa Star Wonder, Cremesheena Galaxy Rose oraz pędzel 286 pokazywałam Wam w poście na początku miesiąca. Dzisiaj czas na jeden z dziewięciu cieni dostępnych w LE Heavenly Creature - Water.
![]() |
Wg producenta Water to - yellow, lime green and blue melange.
Cień ma pojemność 1,8g.
Pigmentacja na sucho jest średnia, a efekt bardzo subtelny. Gdy jednak Water dostanie wody wydobywa się z wszystko na co go stać.
Jest wtedy maksymalnie nasycony, a kolor - czy to zastosowaniu z wodą termalną, czy Fix+ staje się bardzo nietuzinkowy - jest czymś w rodzaju mlecznego, jakby rozbielonego szmaragdu z odrobiną srebrnej szarości, jednolicie pokrywa powiekę i pięknie opalizuje.
To zdecydowanie jeden z ciekawszych cieni jakie widziałam.
![]() |
![]() |
| ekspresowy swatch na oku na Paint Pocie przy użyciu Fix+ /fiolet na dolnej powiece pozostał z poprzedniego makijażu, jak widać nawet nieźle się razem komponują/ |
m.m.
poniedziałek, 2 lipca 2012
Kosmos, kosmos
Od niedzieli MAC zaprasza nas na kosmiczną odyseję. Muszę przyznać, że kolekcja Heavenly Creature robi duże wrażenie. Mineralna kolorówka marki ma to do siebie, że zawsze wygląda niezwykle oryginalnie. Tym razem również wzory na cieniach, MSFach, czy różach są obłędne.
Na razie moim łupem padło to, co niejako założone było od początku, ale wydaje mi się, że nie powiedziałam jeszcze w temacie tej LE ostatniego słowa ;)
Cremesheen - Galaxy Rose - midtone violet pink - przepiękna malina oraz bajeczna - typowa dla tej formuły, konsystencja.
MSF - Star Wonder - plumy pink witn multi-dimensional pearl - odcień lodów wiśniowych opalizujący na złoto - efekt bardzo łatwo można stopniować. Star Wonder jest miękki i bardzo mocno napigmentowany i - jak każdy MSF - piekielnie wydajny.Jest też bardzo trwały - noszę go od wczesnego ranka do teraz /godz.17/, a on jedynie nieznacznie stracił na intensywności, pozostając nadal wyraźnie widocznym.
Na razie moim łupem padło to, co niejako założone było od początku, ale wydaje mi się, że nie powiedziałam jeszcze w temacie tej LE ostatniego słowa ;)
Cremesheen - Galaxy Rose - midtone violet pink - przepiękna malina oraz bajeczna - typowa dla tej formuły, konsystencja.
MSF - Star Wonder - plumy pink witn multi-dimensional pearl - odcień lodów wiśniowych opalizujący na złoto - efekt bardzo łatwo można stopniować. Star Wonder jest miękki i bardzo mocno napigmentowany i - jak każdy MSF - piekielnie wydajny.Jest też bardzo trwały - noszę go od wczesnego ranka do teraz /godz.17/, a on jedynie nieznacznie stracił na intensywności, pozostając nadal wyraźnie widocznym.
czwartek, 28 czerwca 2012
Recenzja - Guerlain Ecrin 6 Coleurs 68, Champs - Elysees
Pod postem - TAGiem na temat Guerlain sporo z Was skomentowało paletę, o której napisałam, że jest tak piękna, jak - delikatnie mówiąc - słaba. Żeby więc nie być gołosłowną, postanowiłam Wam ją przybliżyć.
Szczerze mówiąc zwlekałam wieki całe z jej recenzją, bo naprawdę nie cierpię takich rozczarowań, zwłaszcza, że tak jak napisałam marzyłam o niej i śniła mi się po nocach od momentu, kiedy jeszcze latem zobaczyłam jej promo. Champs-Elysees to jest ni mniej ni więcej, ale dokładnie to, co tygryski lubią najbardziej - fiolet w towarzystwie szarości z dodatkiem czerni. Nie istniała jeszcze wtedy lepiej skomponowana paleta /teraz quady z LE MAC Me Over i Daphne postawiłabym ciut wyżej, ale pewnie jest to spowodowane w dużej mierze moim rozczarowaniem tą paletą/
Szczerze mówiąc zwlekałam wieki całe z jej recenzją, bo naprawdę nie cierpię takich rozczarowań, zwłaszcza, że tak jak napisałam marzyłam o niej i śniła mi się po nocach od momentu, kiedy jeszcze latem zobaczyłam jej promo. Champs-Elysees to jest ni mniej ni więcej, ale dokładnie to, co tygryski lubią najbardziej - fiolet w towarzystwie szarości z dodatkiem czerni. Nie istniała jeszcze wtedy lepiej skomponowana paleta /teraz quady z LE MAC Me Over i Daphne postawiłabym ciut wyżej, ale pewnie jest to spowodowane w dużej mierze moim rozczarowaniem tą paletą/
środa, 13 czerwca 2012
Back2MAC
Udało mi się wymienić wczoraj opakowania na pomadkę, jeśli macie ochotę zobaczyć moje nowe cudo, zapraszam dalej ;)
czwartek, 31 maja 2012
Ujarzmione trendy - Clinique Almost Lipstick
W połowie marca /KLIK!/ przedstawiałam Wam trendy na nadchodzący sezon S/S 2012 pod kątem produktów, które w makijażach inspirowanych nimi najlepiej się sprawdzą. Jednym z nich był właśnie Almost Lipstick Clinique. Ponieważ czerwień tego lata przybiera lżejszą formę, jest delikatniejsza, mniej ostentacyjna i bardziej dziewczęca, niż kobieca - odcień Luscious Honey, który wraz z innymi tej wiosny wszedł do stałej oferty marki, wydaje się być idealną odpowiedzią. Produkt tak lekkiej wagi sprawdzi się również w pracy, czy na weekendowym spacerze, jest też świetną propozycją dla tych z Was, które nie mają jeszcze w sobie na tyle odwagi, by założyć czerwień intensywną i przykuwającą wzrok.
niedziela, 27 maja 2012
Recenzja - MAC Hey, Sailor! Suntints SPF20 Liquid Lip Balm
Przedwczoraj zaprezentowałam Wam trzy produkty do ust z LE Hey Sailor!, dzisiaj kolej na balsam, który zdecydowanie wymaga trochę obszerniejszej recenzji. Mowa o Suntints SPF20 Liquid Lip Balm. Posiadany przeze mnie kolor to Abalone - see through hot pink with no pearl.
piątek, 18 maja 2012
Recenzja - MAC LE Hey Sailor! - cienie - Barefoot, Feeling Fresh oraz Nautical Navy
Wczoraj przedstawiłam Wam rozświetlacz i puder słoneczny, dzisiaj kolej na cienie. Zdołałam mieć je na oczach już dobre kilkanaście razy i muszę przyznać, że to świetne kolory na lato. Wszystkie trzy różnią się wykończeniem i właściwościami, ale o tym szczegółowo poniżej.
Opakowanie - Zarówno kartoniki, jak i opakowania właściwe cieni różnią się w tej LE od standardowej. Są granatowo-białe, wnętrze jest czerwone. Cienie Nautical Navy oraz Feeling Fresh zawierają 1,5g, natomiast Barefoot 1,3g. Cienie MAC nie zawierają w opakowaniach aplikatorów, ani lusterek. /uczulam na to zwłaszcza osoby, które nie mają dostępu do salonów i cienie kupują np. na portalach aukcyjnych/.
Cena - w tej LE cienie pojedyncze kosztują 73 pln.
Produkt/Efekt/Działanie -
Barefoot - tarnished gold - wykończenie veluxe pearl
To bardzo dobry jakościowo cień. Ma kolor takiego lekko przybrudzonego złota. Świetnie wygląda solo - jedynie z czarną kreską.
Konsystencja jest bardzo maślana, cień zupełnie się nie pyli, świetnie aplikuje się na powiece i równie dobrze blenduje. ładnie rozświetla spojrzenie.
Na bazie trwa cały dzień.
Feeling Fresh - bright green - wykończenie frost
Jasna, maksymalnie świeża zieleń. U mnie ten kolor najlepiej sprawdza się na czarnej kredce, wtedy wygląda wręcz bajecznie, solo może świetnie służyć jaśniejszym typom urody. Osobiście szczególnie lubię go też w towarzystwie wibrującego fioletu, złota lub granatu.
Cień najłatwiej aplikuje się trochę twardszym, bardziej zbitym pędzelkiem, wciskając go najpierw w powiekę, a dopiero później rozcierając granice miękkim pędzelkiem. Nie jest wyjątkowo miękki, ale nie nastręcza problemów z aplikacją. Osypuje się w granicach normy.Dobrze się blenduje.
Na bazie i wodoodpornej kredce trwa cały dzień, pod warunkiem, że nie będziemy ruszać powiek, bo wtedy w miejscu dotknięcia po pewnym czasie zdarzają mu się prześwity. Pod koniec dnia makijaż niestety wygląda już na trochę zmęczony, ale kolor cienia nie traci na intensywności.
Nautical Navy - navy blue - wykończenie - satin
piękny granat z opalizującym, jaśniejszym pyłkiem. Mimo przepięknego koloru, zdecydowanie najsłabszy cień z prezentowanej trójki.
Konsystencja jest bardziej sucha, cień pyli się i osypuje bardziej niż poprzednicy. Trochę trudniej jest zaaplikować go na powiekę równo i bez prześwitów /polecam również metodę z nieco twardszym pędzelkiem i wciskanie go w powiekę/, dlatego wymaga znacznie więcej pracy, ale efekt, który można osiągnąć jest naprawdę wart wysiłku.
Podobnie jak Feeling Fresh u mnie najlepiej wygląda na czarnej kredce, która pomaga wydobyć jego głębię i to jak mieni się i opalizuje na powiece. Świetnie nadaje się do rozdymionego, wieczorowego makijażu.
Trwałość rekompensuje drobne trudności z aplikacją - od rana do wieczora cień trwa na powiece i nic się z nim nie dzieje.
Podsumowując - świeże, soczyste kolory - to w moim odczuciu bardzo dobrze charakteryzuje cienie z tej LE. Jakość jest być może trochę nierówna, ale moje osobiste doświadczenia z cieniami MAC pokazują, że jak się człowiek uprze i znajdzie sposób na te, które są trochę trudniejsze w obsłudze, może cieszyć się naprawdę fantastycznym makijażem. Tą kolekcję warto dokładniej obejrzeć, ponieważ pełna jest ciekawych i idealnych na nadchodzącą porę roku kolorów i rozwiązań. Dodatkowo jest bardzo bogata, więc nietrudno znaleźć w niej coś dla siebie.
m.m.
środa, 16 maja 2012
sobota, 12 maja 2012
MAC - LE Hey Sailor! - Pro Longwear Bronzing Powder Nude On Board - swatche + pierwsze wrażenia
Wspominałam już wcześniej, że tegoroczną 'wakacyjną' kolekcję marki MAC uważam za niezmiernie udaną. Zarówno kolorystyka, jak i rodzaje produktów są naprawdę warte uwagi. Dzisiaj kolej na piękny, złocisty bronzer Nude On Board.
niedziela, 29 kwietnia 2012
Róże Everyday Minerals vol.I
Te próbki zamówiłam w Kosmetykach Mineralnych bardzo dawno temu i szczerze mówiąc zapadły gdzieś głęboko w czeluściach moich pudełek z próbkami. Niestety, kiedy moja córa była mniejsza nie bardzo miałam czas na jakieś skomplikowane makijaże i najwygodniej było mi korzystać z najprostszych rozwiązań, ponieważ na makijaż miałam ledwie kilka minut. Teraz, kiedy w końcu a) mam trochę więcej czasu na makijażowe eksperymenty, w których Mała dzielnie mi towarzyszy; b) dokopałam się wreszcie do wszystkich swoich skarbów i nareszcie mam miejsce, by w jakiś ludzki sposób je przechowywać i mieć do nich stały dostęp; odkrywam z powrotem wiele produktów, o których zdążyłam zapomnieć, ponieważ po prostu nie miałam na nie dotąd czasu. Jednym z nich jest właśnie ten zestaw próbek, które mogę porządnie przetestować. Na pierwszy ogień idą trzy róże w kolorach - New Car Smell, Email Me oraz All Smiles. W kolejce czekają jeszcze trzy kolejne róże i zestaw bronzerów.
Pominę opakowanie, ponieważ nie dysponuję oryginalnym. Odsypki przywędrowały do mnie w maleńkich fiolkach, ja przesypałam je dla własnej wygody w pojemniczki z Sephory.
Pominę opakowanie, ponieważ nie dysponuję oryginalnym. Odsypki przywędrowały do mnie w maleńkich fiolkach, ja przesypałam je dla własnej wygody w pojemniczki z Sephory.
piątek, 6 kwietnia 2012
Wielkanocne żółtko ;)
We wczorajszej recenzji paletki Estee Topaz Mosaic wspominałam Wam o moim ostatnim zachwycie żółcią - ta w paletce jest dosyć subtelna i delikatna, a ja wraz z wiosną zapragnęłam wybuchu koloru na powiece. Jako, że cień w takim kolorze z pewnością nie będzie moim numerem jeden przez cały rok i nie będę używała go stale i ciągle, podreptałam do Inglota. Mój zachwyt tą marką jest raczej umiarkowany, do tej pory ich cienie darzę ograniczonym zaufaniem mimo świadomości, że przez te kilka lat formuła zdążyła się zmienić i ulepszyć. Cienie w kolorach uniwersalnych i takie, których używam na co dzień staram się jednak kupować w MAC'u, jednak w takie kolory jak żółtko, czy wściekła zieleń zaopatruję się w Inglocie. Teraz padło na cień AMC 60 - najbardziej żółtkowy kolor jaki znalazłam ;) Poniżej zdjęcie cienia i dzisiejsze oko, a co za tym idzie dosyć historyczna chwila, ponieważ pierwszy raz w życiu wyszłam w takiej papudze za drzwi, a nawet do ludzi. :)
czwartek, 5 kwietnia 2012
Recenzja - Estee Lauder - Pure Color 21 Topaz Mosaic
Dzisiaj kolejna paletka - ta trafiła w moje ręce stosunkowo niedawno, ale przez te dwa miesiące zdążyłam wypróbować ją już wystarczającą ilość razy, by móc wyrobić sobie zdanie na jej temat. Piątka jest częścią wiosennej propozycji marki inspirowanej Arizoną. Zawiera jeden metaliczny cień i cztery satyny. Gramatura paletki to 7,6 - czyli ca. 1,5g na jeden cień. Paletkę w pełnej krasie przedstawiałam Wam tu - KLIK!, teraz czas na swatche i recenzję.
wtorek, 3 kwietnia 2012
Recenzja - The Balm - Shady Lady vol. 2
Paletkę Shady Lady marki The Balm kupiłam kilka miesięcy temu z czystej ciekawości. Zazwyczaj swoje przygody z nowymi markami zaczynam właśnie od cieni, ponieważ to one pozwalają mi najlepiej zorientować się w jakości oferowanych produktów. W tym przypadku nie bez znaczenia była również przyzwoita cena - za paletę 9 cieni zapłaciłam bez rabatów, czy promocji 107pln - czyli 11pln z groszami za jeden cień o gramaturze 1,9. Dzisiaj w końcu przyszła pora na wrażenia i swatche ;)
środa, 28 marca 2012
MAC - Kissable Lipcolour & Plushglass - swatche
Ponieważ pod zamieszanymi jakiś czas temu recenzjami błyszczydeł do ust MAC z LE Shop MAC, Cook MAC oraz Very pojawiły się komentarze odnośnie tego jak te produkty prezentują się na swoim miejscu wrzucam swatche na ustach. Trzy pierwsze to Kissable, a dwa kolejne Plushglass.
wtorek, 13 marca 2012
Co w wiosennej trawie piszczy - czyli o trendach S/S 2012 pod kątem produktów
Pod koniec stycznia miałam przyjemność przybliżyć Wam trendy, jakie 'obowiązywały' będą w nadchodzącym sezonie wiosenno letnim. Dzisiaj natomiast przybliżę kilka produktów, które znakomicie sprawdzą się w tych makijażach. Są one przy tym na tyle uniwersalne, że bez najmniejszego problemu zdadzą egzamin nie tylko w tym, ale w każdym innym sezonie i look'u. Jest to bowiem zbiór kosmetyków, które tworzą makijaż same w sobie, a przy tym stanowią bazę i wyjście do dalszej zabawy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































