Pokazywanie postów oznaczonych etykietą faza testowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą faza testowa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 maja 2012

Testuję - MAC Green Gel & Mineralize Charged Water Face and Body Lotion

Ponieważ kończy się kolejna butla mojego ukochanego żelu do twarzy Clinique i mój równie ukochany Moisture Surge /nie wiem dlaczego takie produkty zawsze dotykają dna hurtem/ a znowu znosi mnie na szerokie wody eksperymentów, podreptałam dzisiaj do MAC'a zrobić rekonesans. Kolorówkę marki /co zresztą widać/ bardzo sobie cenię, ciekawa jestem czy pielęgnację zacznę darzyć podobnym uczuciem. Do tej pory miałam jedynie Oil Control i muszę przyznać, że nawet go sobie chwaliłam.


wtorek, 28 lutego 2012

Faza testowa - DayWear Beauty Benefit Creme Estee Lauder

O tym, że Estee wzbogaca linię DayWear o bijące rekordy popularności BB kremy słychać było już od jakiegoś czasu, były one już zresztą dostępne w Stanach. I wreszcie nowe dziecię marki trafiło na perfumeryjne półki.


wtorek, 10 stycznia 2012

Olejowanie - faza testowa - Alterra Limette&Olive

Muszę przyznać, iż zazwyczaj szerokim łukiem omijałam marki własne Rossmann'a. Ciężko było mi obdarzyć je zaufaniem. I tak jak produkty do twarzy, po serii zeszłorocznych absolutnych wtop eksperymentatorskich nadal nie znajdą miejsca na mojej półce, tak produktom do włosów, a w szczególności linii produktów naturalnych Alterra postanowiłam przyjrzeć się bliżej.
Sięgnęłam po pięknie pachnący szampon Papaya&Bambus - na co dzień stosuję Organicum, ale potrzebuję produktu, którym zmywam olej, bo szczerze mówiąc trochę szkoda mi używać do tego celu wspomnianego szamponu, a ten z Alterry również pozbawiony jest wszystkiego tego, czego ja w pielęgnacji swoich włosów od ponad pół roku staram się unikać. Przy tym nie da się pominąć jego bardzo przyjemnej ceny :)
Mając wolną chwilę i wyjątkową wenę, postanowiłam również przyjrzeć się olejkom Alterry. I muszę przyznać, że osłupiałam. Skład tych olejków jest rewelacyjny. Nie ma w nich ani kropli sztucznych komponentów, a przy tym kosztują w zasadzie śmieszne, jak na taki produkt, pieniądze. 3 wersje zapachowe znajdziecie bowiem w cenie ca. 13pln, a jedynie pomarańcza i brzoza kosztuje ok. 18pln.
Skusiłam się na limonkę z oliwą, bo jak powtarzam do znudzenia już chyba, uwielbiam świeże cytrusowe zapachy. Oprócz tego dostępne są jeszcze granat, migdały i wspomniana pomarańcza, która prawdopodobnie będzie moją kolejną buteleczką jeśli tylko te olejki sprawdzą się w pielęgnacji włosów, bo oczywiście wrodzona niechęć do tej konsystencji nie pozwoli mi wcierać ich w ciało :)

Limette&Olive dostępny jest w szklanej buteleczce o pojemności 100ml. Buteleczka ma 'ogranicznik', który w zasadzie jest czymś w rodzaju kroplomierza, ponieważ tak właśnie dozuje olejek. Rozwiązanie jest fantastyczne, ponieważ nie ma mowy o tym, by wylać na dłoń zbyt dużo produktu.
No i zapach... Jest autentycznie obłędny. Stosowałam olejek dopiero dwa razy, a już jestem od niego uzależniona ;) Zmywa się dobrze.
Na ten moment nie mogę powiedzieć niestety nic więcej, ale kiedy poużywam go trochę dłużej, z pewnością zamieszczę obszerniejszą recenzję. Tymczasem kilka zdjęć.


środa, 14 września 2011

Na ratunek suchym dłoniom - faza testowa - The Body Shop - Hemp Hand Oil


Gdy tylko temperatura na zewnątrz spada poniżej 30*C w cieniu i kończy się lato, jak jakieś uparte demony budzą się wszystkie problemy mojej skóry. Zaczyna być ekstremalnie przesuszona, pęka, sprawia ból i niestety wygląda tragicznie. Zazwyczaj już we wrześniu zmuszona jestem sięgnąć po cały arsenał treściwych maseł i balsamów. Do rąk natomiast od lat używam już tylko i wyłącznie jednego produktu, który znakomicie radzi sobie z nawet ekstremalnie zniszczoną skórą, pisałam Wam już o nim tu - KLIK! - mowa o Hemp Hand Protector marki The Body Shop. W tym roku postanowiłam jeszcze dodatkowo wzmocnić jego działanie olejkiem z serii. Dzisiaj jedynie kilka zdjęć, a niebawem pełniejsza recenzja ;)

poniedziałek, 12 września 2011

Raport z pola walki - Clinique Even Better Clinical Dark Spot Corrector :)

Mijają właśnie dokładnie 4 tygodnie od momentu, w którym na mojej półce zagościło serum przeciwko przebarwieniom - i nie tylko - marki Clinique. Wstępnie produkt przedstawiałam Wam tu - KLIK


poniedziałek, 5 września 2011

BB Debiut



BB kremy chodziły za mną od dawna ;) Niestety niekoniecznie przepadam za zakupami na serwisach aukcyjnych - jeżeli już muszę kupić coś online, wybieram raczej drogerie, które dają mi przynajmniej pozorną gwarancję oryginalności i świeżości produktu. Dlatego, kiedy w sieci pojawił się Asian Store po dość długim namyśle, czy podkład, czy jednak blemish balm, postanowiłam na własnej skórze zweryfikować BBkremowe szaleństwo ;)
Niestety baza kolorów i recenzji BB kremów w sieci jest jeszcze stosunkowo uboga i ciężko jest wirtualnie dobrać produkt idealny dla siebie. Szczerze mówiąc kusiła mnie Missha, ale w ostateczności, po dogrzebaniu się do swatchy zdecydowałam się na Lioele. W taki oto sposób w moje łapy trafił dzisiaj Lioele Water Drop BB Cream SPF27 PA++. Recenzję tego produktu zamieściła dzisiaj Kleopatre i zastanawiam się, na ile nasze odczucia odnośnie tego kremu pokryją się, bądź będą się różnić. ;) Na razie zamieszczam pierwsze zdjęcia i wrażenia, dokładniejsza recenzja pojawi się, gdy tylko trochę lepiej się poznamy ;)

czwartek, 25 sierpnia 2011

Faza testowa - Essence - Ballerina Backstage

Generalnie LE Essence kusiła mnie od momentu zobaczenia zdjęć promocyjnych. Moje trzy typy z tej kolekcji to najjaśniejszy błyszczyk i dwa cienie w kremie - 01 i 03. Oczywiście, kiedy przedwczoraj dotarłam do Natury stand był całkowicie wymieciony i jedyną rzeczą z tych, na które miałam ochotę był czarny cień 03 Grand-Plie In Black. Biorąc pod uwagę cenę - 9,90pln przebolałam brak testera i powędrowałam z nim do kasy. Nie wykorzystywałam go jeszcze w makijażu, także nie jestem w stanie określić jego trwałości i tego jak będzie zachowywał się na powiece, ale nie spodziewam się fajerwerków. Zwłaszcza, że po zrobieniu zdjęć przetarłam swatch palcami nie starając się nawet zetrzeć go za bardzo, a on rozpłynął się bez śladu ;) Jeśli tylko znajdę dłuższą chwilę na bardziej zaawansowany makijaż niż tylko Vanilla + Shadowy Lady + tusz do rzęs z pewnością wypróbuję ten kremowy cień, ale chyba raczej jako kolor pod cień, położony dodatkowo na bazę niż samodzielny produkt :)



m.m.

środa, 24 sierpnia 2011

Faza testowa - Clinique - Even Better Clinical Dark Spot Corrector

 
Mniej więcej dwa tygodnie temu rozpoczęłam walkę z przebarwieniami na mojej skórze. Niestety, po niedoskonałościach, słońcu i ciąży zostało mi na buzi trochę pamiątek i mam nadzieję pozbyć się ich właśnie dzięki Even Better Clinical Dark Spot Corrector, które przy okazji powinno ujednolicić kolor skóry, rozjaśnić ją i dodać jej blasku. Wiążę z tym produktem naprawdę duże nadzieje :)


wtorek, 23 sierpnia 2011

Akcja reanimacja - faza testowa - Nail Tek

Moje paznokcie są niestety w opłakanym stanie. Rozdwajają się makabrycznie, łamią, kruszą i łuszczą. Zawsze z pomocą przychodził mi do tej pory niezawodny MerzSpecial, ratując moje paznokcie z każdej, nawet najgorszej tragedii. Niestety od kilku opakowań przestał działać, a ja zastanawiając się co jest grane poszperałam w sieci i natknęłam się na bardzo nieprzyjemną informację, która dodatkowo potwierdziła farmaceutka w aptece - MerzSpecial zmienił skład i z leku stał się suplementem. Niestety zawartość wielu składników, zwłaszcza tych kluczowych została drastycznie zmniejszona - stąd brak efektów. Pozostaje mi się pożegnać z tym specyfikiem, ponieważ w przy obecnym składzie i mizernym działaniu przestał on już niestety być wart swojej ceny. Szkoda, używałam go od wielu lat i naprawdę zawsze świetnie się sprawdzał i przynosił natychmiastowe rezultaty.
Brak działania MerzSpecial przełożył się niestety na całkowitą zagładę moich paznokci. Ciągły kontakt z wodą, którego przy małym dziecku nie sposób uniknąć, detergenty i cała reszta spowodowały, że wyglądają i są w tragicznej kondycji. Sporo ostatnio pozytywnych postów na temat kuracji Nail Tek'iem, mnie zaszkodzić już nie może nic, więc postanowiłam spróbować.
Preparat kupiłam na Allegro, dostępny jest on już podobno rówież w Sephorze, nie wiem niestety ile tam kosztuje. O efektach będę informowała na bieżąco. :)


Pożegnanie lata


Naprawdę zaczyna dopadać mnie jakaś /niewytłumaczalna, biorąc pod uwagę pogodę za oknem/ jesienna melancholia ;)
Krótko i na temat - na paznokciach lakier tak letni i soczysty, że już bardziej być chyba nie może ;) Schnie sam z siebie błyskawicznie, świetnie się rozprowadza, nie robi smug, ani zacieków. Już jedna warstwa kryje zadowalająco, dwie dają natomiast pełne krycie i maksymalne nasycenie koloru.

Rzęsy do nieba, tyle, że sztuczne ;)

Tak, jestem absolutnie uzależniona od teatralnych, megadługich, spektakularnych rzęs, o czym czytelniczki SmokyEveningEyes na pewno doskonale już wiedzą, ponieważ powtarzam to do znudzenia :)
Dlatego muszę przyznać, że ucieszył mnie mail z KKCenterHK z propozycją wypróbowania ich sztucznych rzęs.
Spośród kilku propozycji wybrałam dość neutralne, takie, które znajdą zastosowanie w makijażu bardziej 'zwyczajnym', a nawet codziennym. Dzisiaj jedynie zdjęcia poglądowe, wkrótce makijaż i recenzja. :)




środa, 27 lipca 2011

Faza testowa - Clinique Blemish Solutions




Ostatnie dni wyprzedaży w Sephora i chyba już ostatnie łupy ;) Nie wiem szczerze mówiąc, czy te zestawy są w stałej, czy jedynie wyprzedażowej ofercie, ale pomysł jest ciekawy i wart bliżego poznania.
Jak dotąd jedyną pielęgnacją, która w 100% radziła sobie z moją kapryśną skóra była właśnie ta od marki Clinique. 2 z 3 kroków, uzupełnione dobrym, lekkim kremem nawilżającym i problemów nie było. Takiego zestawu używałam nieprzerwanie od początku 2008 roku i dopiero niedawno jakieś licho podkusiło mnie do eksperymentów. Niestety nie do końca udanych. La Roche Posay nie robi nic, Tea Tree bardzo polubiłam, ale jednak niestety odrobinę odbiega efektami od 3 kroków, postanowiłam więc po skończeniu drugiego już kompletu żel+tonik powrócić jednak do najlepiej sprawdzających się rozwiązań. Zwłaszcza, że ostatnio stan mojej skóry drastycznie się pogorszył. Zanim jednak wrócę do 3 kroków, a w zasadzie do dwóch pierwszych, postanowiłam skorzystać z okazji do wypróbowania innej serii marki Clinique przeznaczonej do skóry z niedoskonałościami. A jako, że problem z którym borykam się równolegle do niedoskonałości to niedostateczne nawilżenie - w moim koszyku wylądowały dwa zestawy - Blemish Solutions oraz Hydrating Solutions - o którym jutro ;)

poniedziałek, 18 lipca 2011

Faza testowa - Clinique Moisture Surge Tinted Moisturizer SPF 15



Pomna swoich arcyudanych doświadczeń z produktami kupowanymi w ciemno obiecałam sobie, że trzeciego razu nie będzie. Od teraz, a w zasadzie od zakupu Pharmaceris, każdy taki kosmetyk przed zakupem przetestuję. Wczoraj pomaszerowałam więc grzecznie do Sephory po próbkę kolejnego kremu tonującego, który mnie zainteresował - Clinique Moisture Surge Tinted Moisturizer SPF 15 i o którym wspominałamWam tu -/KLIK!/

Faza testowa - Gel Eyeliner od Essence - 03 Berlin Rocks

Wczoraj będąc w Naturze Skusiłam się w końcu na ten eyeliner. Muszę się absolutnie szczerze przyznać, że jestem totalnym beztalenciem jeżeli chodzi o robienie kresek - co najśmieszniejsze - jedynie na samej sobie. Wypróbowałam już chyba wszystkie dostępne na rynku możliwości - planuję, może nawet dzisiaj, wrzucić Wam kilka rozwiązań dla takich ciap w tym temacie jak ja. Jednym z takich właśnie ideałów dla kogoś, kogo to przerasta jest żelowa formuła eyelinera - ale nie to, co Inglot nazywa żelowy linerem, tylko normalny, prawdziwy żelowy eyeliner. ;) Moim faworytem w tym temacie jest Fluidline od MAC'a, słyszałam też dużo dobrego o Bobbi Brown, ale tu jest niestety większy problem z dostępnością, zresztą, kiedy kupowałam MAC'a o BB w Polsce nie było jeszcze nawet słychać i tak pozostałam mu wierna, zwłaszcza, że nie jestem aż taką kreskoholiczką i MAC w zupełności zaspokaja moje potrzeby, a jego czerń nie jest bardzo ostentacyjna - czego bardzo w dziennym makijażu nie lubię. 
Zazwyczaj kolorowe kreski robię przy pomocy cienia na mokro, jednak ilość wszechobecnych zachwytów nad tym produktem, a także - nie ukrywam - jego cena - 11pln - sprawiły, że postanowiłam go wypróbować.
Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne - kreseczkę udało mi się zrobić szybko i sprawnie - oczywiście do jakiegokolwiek ideału baaaaaardzo jej daleko. Eyeliner sam w sobie ma fajną kremową konsystencję i ładny kolor.
Poniżej kilka zdjęć - recenzja wkrótce :)



czwartek, 14 lipca 2011

Faza testowa - The Body Shop Tea Tree Oil

Mimo wieku, w którym stanowczo powinnam być już poza zasięgiem wszelkich skórnych niespodzianek - tak mi się przynajmniej kiedyś wydawało ;) - niestety zdarzają mi się one dość często, zwłaszcza latem. Wcześniej używałam - z powodzeniem - roll ona od Garnier, a gdy ten się skończył postanowiłam sięgnąć po ten olejek. Serię TBS Tea Tree bardzo polubiłam i wygląda na to, że mam duże szanse na polubienie się również z tą malutką buteleczką. ;)


środa, 8 czerwca 2011

Spora okazja - Sephora Flashy Liners - Night Spirit

Generalnie jak już zauważyłyście, nie robię hauli, bo zazwyczaj, gdy wracam z zakupów jest na to zbyt duże zamieszanie, później zaczynam czegoś używać i jakoś mi się nie składa. No chyba, że wypatrzę, lub wynajdę coś fajnego - tak jak właśnie teraz ;) Chciałabym podzielić się z Wami nowym skarbem, który udało mi się upolować w niezwykle atrakcyjnej cenie - okazuje się, że cierpliwość popłaca ;)
Mowa o 7 wodoodpornych kredkach, które pojawiły się w ofercie Sephory na wiosnę i które od tej wiosny za mną chodziły. Uwielbiam kredki w makijażu - w zasadzie praktycznie nie robię makijażu bez kredki, podkreślam nią rzęsy przed użyciem cieni, robię kreski, jeśli potrzebuję, by były mnie oczywiste niż te robione eyelinerem - słowem zużywam tego tony. Zestaw Night Spirit to 7 świetnych kolorów, które w regularnej sprzedaży kosztowały 139PLN /mogę mylić się o 5 - 10PLN, ale rząd kwoty na pewno się zgadza ;)/, tydzień temu w Krakowie wypatrzyłam je już przecenione na 65PLN i szczerze mówiąc nie wiem dlaczego je sobie wtedy odpuściłam. Pojechałam więc po nie teraz i przy kasie spotkała mnie jeszcze większa niespodzianka - Flashy Liners kosztują w tej chwili 49PLN czyli 7PLN za kredkę, co już jest ceną naprawdę przyzwoitą. Swatche zrobię później - teraz na szybko wrzucam zdjęcia zewnętrzne ;)

wtorek, 7 czerwca 2011

Czyżby św. Graal objętości? - Faza testowa - got2b - POWDER'ful

Jedyne czego w zasadzie brakuje moim włosom - oprócz wymarzonych tycjanowych loków do pasa, ale to inna historia ;) -  i czego nic nie było im w stanie do tej pory zapewnić, to objętość. Mam niestety włosy proste jak druty, gładkie i śliskie, a po tym jak jakiś czas temu zrezygnowałam/wyrosłam w wysuszania ich produktami i suszarką na siano, by przypominały lwią grzywę, również przyklepane do głowy.
Niestety ani lato, ani zima to nie są pory roku, które jakoś szalenie pozytywnie wpływają na wygląd i trwałość czegokolwiek na głowie. Nie trzymają się lakiery, ani inne preparaty, mechaniczne uniesienie włosów u nasady też na niewiele się zdaje, bo wszystko i tak klapie po 10 minutach. Przetestowałam już chyba ca. 99% produktów mających dodawać włosom objętości dostępnych na rynku. Na większość, jak nie na wszystkie mam ochotę spuścić zasłonę milczenia. Ale kilka dni temu wpadł w moje ręce produkt znacznie różniący się formułą od dotychczas stosowanych. W tej chwili baaardzo intensywnie testuję ten proszek i wstępnie muszę przyznać, że zarówno efekt, jak i jego trwałość jest bardzo pozytywnie zaskakujący. Mimo upału, mimo wiązania, rozpuszczania i całej reszty POWDER'ful trzyma objętość. Zobaczymy jak będzie z czasem, ale jak na razie to mój zdecydowany faworyt.
Opakowanie ma pojemność 10g i kosztuje ca. 20PLN
Dzisiaj trochę zdjęć, a wkrótce pełna recenzja ;)


poniedziałek, 16 maja 2011

Faza testowa - The Body Shop Vitamin E Face Mist

Od kilku dni intensywnie testuję ogólnie chwaloną mgiełkę do twarzy z The Body Shop. Produkt zawiera pantenol i wodę różaną, ma za zadanie błyskawicznie nawilżać skórę, odświeżać ją i pozostawiać przyjemnie miękką i gładką. To według producenta.


You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...