Zdecydowanie mam bardzo duże powody do dumy ostatnio - kompletnie nic, ale to naprawdę nic z wyprzedaży ;)
Odwiedziłam kontrolnie trzy Sephory, sprawdzić czy na pewno przypadkiem nie przepuszczam okazji życia i okazało się, że albo ta tegoroczna obniżka jest tak nędzna /pomijam 'swoje' perfumy, które zobaczyłam w bardzo atrakcyjnej cenie, a po kilku godzinach nie było już po nich śladu/, albo ja naprawdę w końcu spotkałam się z rozumem i dotarło do mnie, że wszystko czego potrzebuję z kosmetyków kolorowych, już mam.
Jedynym produktem, którego brak uświadomiłam sobie kilka dni temu, był zielony eyeliner w żelu. Oczywiście pierwsze o czym pomyślałam, zwłaszcza po swatchach Sroki to Sephora i YSL. Ale chyba jednak naprawdę nie powinnam wątpić w swój zdrowy rozsądek, ponieważ uświadamiając sobie, że jakkolwiek piękny i idealny nie byłby to kolor, to jest to raczej taki produkt, którego pewnie nigdy nie zdołam zużyć do końca i mniej szkoda będzie mi ciepnąć w kubeł Essence niż YSL - podreptałam do Natury po linerek Essence 04 I Love NYC.
Przypadek sprawił, że postawiłam wózek z Małą dokładnie przy szafie Rimmel i w oczy rzucił mi się podkład Match Perfection do którego niebawem zaczną prawdopodobnie powstawać ody. Aktualnie podkład ten przeceniony został na 23,99pln, więc naprawdę nie było powodów, by go nie wypróbować. Nie chcę przesądzać, ale mam spore szanse być chyba jedną z niewielu osób, która się z tym podkładem nie polubi. Na razie jedyne co stwierdzam to koszmarny, męczący zapach i uwidocznienie każdej, nawet mikroskopijnej skórki. Najjaśniejszy kolor mimo wszystko jest dla mnie ciut zbyt ciemny. Recenzja oczywiście za jakiś czas. Swatche również, ponieważ dzisiejsze zdjęcia robione były późnym popołudniem i światło nie pozwalało już na ich zrobienie.
No i ostatnia, ale najważniejsza rzecz, to przemiła niespodzianka od kochanej A. - jeszcze raz bardzo Ci dziękuję ;*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyelinery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyelinery. Pokaż wszystkie posty
sobota, 14 stycznia 2012
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Małe zakupy - Clinique, Sephora i Helfy
Generalnie naprawdę bardzo sporadycznie wrzucam posty zakupowe. Z reguły też raczej nie ma czego wrzucać, ponieważ często zdarza się, że kupuję jedną rzecz i nie bardzo jest co pokazywać. Dzisiaj jednak udało mi się mam nadzieję, raz na zawsze rozwiązać jedną z bardziej parszywych spraw, które od dłuższego czasu spędzały mi sen z powiek i na którą straciłam zdecydowanie za dużo czasu, nerwów i środków i po prostu musiałam samej sobie ten fakt wynagrodzić ;) A co innego jest w stanie sprawić taką przyjemność jak małe zakupy ;)
Najpierw więc były Helfy, gdzie przy okazji zakupów dla siostry, kupiłam sobie jeszcze jeden olej - tym razem Vatikę z kaktusem, która podobno również zapobiega wypadaniu włosów, a pachnie o niebo bardziej znośnie ;) Z Sesy oczywiście nie rezygnuję, ale potrzebowałam urozmaicenia ;) Jedynym mankamentem jest zauważona przeze mnie już w domu parafina w składzie. Jedną butelkę przeżyję, w końcu aż tak ortodoksyjna pod tym względem nie jestem ;)
A później - tu zaskoczenia nie będzie - oczywiście Sephora i kolejny Chubby Stick od Clinique, który trafił do mojej torebki - tym razem w przepięknym już jesiennym kolorze 08 graped-up. Jestem absolutnie zakochana w tych balsamach. Są moim niekwestionowanym faworytem wśród produktów do ust. Przy kasie udało mi się jeszcze wypatrzyć ostatni, samotny eyeliner Sephory w promocyjnej cenie 9pln. A skoro tak cierpliwie na mnie czekał to nie miałam innego wyjścia, jak tylko go przygarnąć ;)
Poniżej zatem kilka zdjęć i swatche.
Najpierw więc były Helfy, gdzie przy okazji zakupów dla siostry, kupiłam sobie jeszcze jeden olej - tym razem Vatikę z kaktusem, która podobno również zapobiega wypadaniu włosów, a pachnie o niebo bardziej znośnie ;) Z Sesy oczywiście nie rezygnuję, ale potrzebowałam urozmaicenia ;) Jedynym mankamentem jest zauważona przeze mnie już w domu parafina w składzie. Jedną butelkę przeżyję, w końcu aż tak ortodoksyjna pod tym względem nie jestem ;)
A później - tu zaskoczenia nie będzie - oczywiście Sephora i kolejny Chubby Stick od Clinique, który trafił do mojej torebki - tym razem w przepięknym już jesiennym kolorze 08 graped-up. Jestem absolutnie zakochana w tych balsamach. Są moim niekwestionowanym faworytem wśród produktów do ust. Przy kasie udało mi się jeszcze wypatrzyć ostatni, samotny eyeliner Sephory w promocyjnej cenie 9pln. A skoro tak cierpliwie na mnie czekał to nie miałam innego wyjścia, jak tylko go przygarnąć ;)
Poniżej zatem kilka zdjęć i swatche.
poniedziałek, 18 lipca 2011
Faza testowa - Gel Eyeliner od Essence - 03 Berlin Rocks
Wczoraj będąc w Naturze Skusiłam się w końcu na ten eyeliner. Muszę się absolutnie szczerze przyznać, że jestem totalnym beztalenciem jeżeli chodzi o robienie kresek - co najśmieszniejsze - jedynie na samej sobie. Wypróbowałam już chyba wszystkie dostępne na rynku możliwości - planuję, może nawet dzisiaj, wrzucić Wam kilka rozwiązań dla takich ciap w tym temacie jak ja. Jednym z takich właśnie ideałów dla kogoś, kogo to przerasta jest żelowa formuła eyelinera - ale nie to, co Inglot nazywa żelowy linerem, tylko normalny, prawdziwy żelowy eyeliner. ;) Moim faworytem w tym temacie jest Fluidline od MAC'a, słyszałam też dużo dobrego o Bobbi Brown, ale tu jest niestety większy problem z dostępnością, zresztą, kiedy kupowałam MAC'a o BB w Polsce nie było jeszcze nawet słychać i tak pozostałam mu wierna, zwłaszcza, że nie jestem aż taką kreskoholiczką i MAC w zupełności zaspokaja moje potrzeby, a jego czerń nie jest bardzo ostentacyjna - czego bardzo w dziennym makijażu nie lubię.
Zazwyczaj kolorowe kreski robię przy pomocy cienia na mokro, jednak ilość wszechobecnych zachwytów nad tym produktem, a także - nie ukrywam - jego cena - 11pln - sprawiły, że postanowiłam go wypróbować.
Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne - kreseczkę udało mi się zrobić szybko i sprawnie - oczywiście do jakiegokolwiek ideału baaaaaardzo jej daleko. Eyeliner sam w sobie ma fajną kremową konsystencję i ładny kolor.
Poniżej kilka zdjęć - recenzja wkrótce :)
Zazwyczaj kolorowe kreski robię przy pomocy cienia na mokro, jednak ilość wszechobecnych zachwytów nad tym produktem, a także - nie ukrywam - jego cena - 11pln - sprawiły, że postanowiłam go wypróbować.
Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne - kreseczkę udało mi się zrobić szybko i sprawnie - oczywiście do jakiegokolwiek ideału baaaaaardzo jej daleko. Eyeliner sam w sobie ma fajną kremową konsystencję i ładny kolor.
Poniżej kilka zdjęć - recenzja wkrótce :)
środa, 18 maja 2011
Nowość - Make Up For Ever - Aqua Liner
Nowość w perfumeriach Sephora to Aqua Liner marki Make Up For Ever. Eyeliner jest wodoodporny, ma super-cienki, maksymalnie precyzyjny aplikator z którym poradzi sobie nawet niewprawiona w eyelinerowych bojach ręka, no i co najważniejsze - dostępny jest w 15 przepięknych, różnorodnych kolorach, które ślicznie opalizują i jak żadne inne zdadzą egzamin na plaży, czy letniej imprezie.Taka kolorowa, mieniąca się kreska wystarcza w zasadzie za cały makijaż.
Poniżej zdjęcia i swatche dwóch kolorów - fioletu i grafitu - na sucho w słońcu, w cieniu i zmoczone wodą.
Poniżej zdjęcia i swatche dwóch kolorów - fioletu i grafitu - na sucho w słońcu, w cieniu i zmoczone wodą.
poniedziałek, 29 listopada 2010
Smashbox - EYE WISH PALETTE
Dzisiaj znowu będzie świątecznie. Kolejną bardzo dobrą kolekcję wypuścił jeden z moich faworytów na rynku kosmetycznym - Smashbox. W tym poście chciałabym jednak skupić się jedynie na palecie cieni. Resztę kolekcji przedstawię niebawem.
Może najpierw kilka słów na temat cieni marki Smashbox. Szczerze mówiąc to jak do tej pory chyba najlepsze cienie z jakimi miałam styczność. Niesamowicie mocno nasycone pigmentem - wystarczy naprawdę minimalna ilość, by osiągnąć pożądany efekt. Cieniują się świetnie, nie sprawiają najmniejszego problemu. Nie robią plam. Są wydajne. Dają piękne wykończenie. I co najważniejsze mają fenomenalną trwałość. Położone na powiece rano utrzymują się na niej bez szwanku do wieczora, nie wałkują się, nie osypują, nie wymagają praktycznie żadnych poprawek. Zawsze, kiedy potrzebny jest mi mocny, intensywny makijaż, który wytrzyma naprawdę długo sięgam po Smashboxa. Dla mnie ich konsystencja, pigmentacja i trwałość są bezkonkurencyjne.
Na święta marka przygotowała dużą, składającą się z 12 cieni do powiek, 4 eyelinerów oraz miniatur bazy na powieki i maskary paletę przeznaczoną stricte do makijażu oczu. Zestaw zamkniety w złotej kasecie zawiera praktycznie wszystko, co potrzebne jest do wykreowania kilkunastu makijaży. Do zestawu dołączony jest jeszcze lookbook, w kórym znajdziecie 10 propozycji Smashboxa. W palecie znalazły się cienie pozwalajace na stworzenie zarówno makijażu wieczorowego, jak i lekkiego dziennego - dwa najjaśniejsze cienie rewelacyjnie sprawdzaja się jako bazowe nawet z innymi produktami. Cztery różne kolory eyelinerów - brąz, fiolet, granat i grafit są, moim zdaniem kolejną zaletą tego zestawu, pozwalają urozmaicić makijaż oka o coś więcej niż czarna kreska. No i cała paleta wręcz zachęca do eksperymentów i zabawy malowaniem. Można sugerować sie lookbook'iem, można wymyślać własne propozycje. Cienie Smashbox'a bardzo łatwo i ładnie łączą się nie tylko ze sobą, ale również, tak jak wspominałam, z innymi markami. Jedyną wadą tego zestawu jest dla mnie brak jakichkolwiek pędzelków. Odnoszę wrażenie, że wtedy ta paleta byłaby jeszcze bardziej kompletna. Niemniej jednak polecam. EYE WISH PALETTE jest produktem różnorodnym naprawdę świetnej jakości.
mm
Może najpierw kilka słów na temat cieni marki Smashbox. Szczerze mówiąc to jak do tej pory chyba najlepsze cienie z jakimi miałam styczność. Niesamowicie mocno nasycone pigmentem - wystarczy naprawdę minimalna ilość, by osiągnąć pożądany efekt. Cieniują się świetnie, nie sprawiają najmniejszego problemu. Nie robią plam. Są wydajne. Dają piękne wykończenie. I co najważniejsze mają fenomenalną trwałość. Położone na powiece rano utrzymują się na niej bez szwanku do wieczora, nie wałkują się, nie osypują, nie wymagają praktycznie żadnych poprawek. Zawsze, kiedy potrzebny jest mi mocny, intensywny makijaż, który wytrzyma naprawdę długo sięgam po Smashboxa. Dla mnie ich konsystencja, pigmentacja i trwałość są bezkonkurencyjne.
Na święta marka przygotowała dużą, składającą się z 12 cieni do powiek, 4 eyelinerów oraz miniatur bazy na powieki i maskary paletę przeznaczoną stricte do makijażu oczu. Zestaw zamkniety w złotej kasecie zawiera praktycznie wszystko, co potrzebne jest do wykreowania kilkunastu makijaży. Do zestawu dołączony jest jeszcze lookbook, w kórym znajdziecie 10 propozycji Smashboxa. W palecie znalazły się cienie pozwalajace na stworzenie zarówno makijażu wieczorowego, jak i lekkiego dziennego - dwa najjaśniejsze cienie rewelacyjnie sprawdzaja się jako bazowe nawet z innymi produktami. Cztery różne kolory eyelinerów - brąz, fiolet, granat i grafit są, moim zdaniem kolejną zaletą tego zestawu, pozwalają urozmaicić makijaż oka o coś więcej niż czarna kreska. No i cała paleta wręcz zachęca do eksperymentów i zabawy malowaniem. Można sugerować sie lookbook'iem, można wymyślać własne propozycje. Cienie Smashbox'a bardzo łatwo i ładnie łączą się nie tylko ze sobą, ale również, tak jak wspominałam, z innymi markami. Jedyną wadą tego zestawu jest dla mnie brak jakichkolwiek pędzelków. Odnoszę wrażenie, że wtedy ta paleta byłaby jeszcze bardziej kompletna. Niemniej jednak polecam. EYE WISH PALETTE jest produktem różnorodnym naprawdę świetnej jakości.
mm
Subskrybuj:
Posty (Atom)





