Na początek krótka uwaga na temat aktualnego stanu mojej skóry - z mieszanej, z przetłuszczającą się strefą T, po bardzo suchym epizodzie zimowym, na ten moment zrobiła się normalna. Nie mam problemu z nadmiernym przesuszeniem, ani z błyszczeniem, z którym nie radziłby sobie przeciętny puder matujący.
MAC Prep+Prime BB Cream odcień Extra Light - rewelacja. Ma szansę zdeklasować mojego do tej pory ulubionego Clinique'a. Jest lekki, ślicznie wyrównuje koloryt, jest niewidoczny i przede wszystkim nie podkreśla przesuszeń, których podczas testowania go kilka tygodni temu, było naprawdę bardzo dużo. Dodatkowo jego ogromnym atutem jest naprawdę ultra jasny odcień, a z tym mam z reguły największy problem. Jego zakup planuję sfinalizować już od mniej więcej miesiąca - w rezultacie kupiłam kompakt i chociaż wiem, że krem również nabędę, to z kompaktem zaczyna łączyć mnie ogromna miłość - oprócz wymienionych przeze mnie wcześniej zalet kremu, kompakt ma jeszcze ciut większe krycie - z powodzeniem mogę stosować go nawet w pracy.
Estee Lauder Double Wear Light odcień 0,5 - ten podkład prawie nie ma sobie równych. Nie wiem, czy nie lubię go nawet bardziej niż klasycznej wersji, bo mimo wszystko mniej obciąża skórę i absolutnie nie wysusza. Odcień 0,5, który pojawił się niedawno - to coś, czego zdecydowanie brakowało w gamie kolorystycznej dostępnej na PL. Ja niestety do tej pory nie byłam w stanie znaleźć wśród nich odcienia dla siebie - 1 była stanowczo za ciemna i zbyt chłodna. 0,5 jest jasny i ma piękne złote tony. Zdecydowanie pewny kandydat do kupienia pełnowymiarowego opakowania.
![]() |
| od lewej - BB, Joli Teint |
Guerlain Terracotta Joli Teint Foundation- po moim zachwycie dostępnym na rynku od ubiegłego roku BB, postanowiłam przetestować Joli Teint. Ja generalnie bardzo lubię się z Guerlainowymi podkładami /problemem jest jedynie zbyt ciemna kolorystyka dostępna w Europie/, dlatego miałam dosyć wysokie oczekiwania względem tej nowości. Joli Teint wygląda na mojej skórze bardzo ładnie, ale w żadnym wypadku nie mam szans na noszenie go solo. Krycie tego podkładu jest absolutnie zerowe. Świetnie za to ujednolica cerę i rewelacyjnie sprawdza się u mnie jako baza pod podkład. Niestety nawet najjaśniejszy odcień muszę nałożyć aż po splot słoneczny, ponieważ nowy Guerlain jest przeraźliwie ciemny - czego nie mam mu za złe, bo w końcu jest podkładem letnim. Szczerze mówiąc - raczej mocno wątpię w to, bym zdecydowała się na jego zakup - jeśli już pójdę w Guerlain to na pewno w ich makijażowe BB, bo ten zachwyca mnie absolutnie- tylko ten odcień, tak bardzo ciemny, że miałabym szansę nosić go jedynie we wrześniu.
Chanel Perfection Lumière Velvet - jedna z największych porażek na mojej skórze. Zrobiłam do tego podkładu trzy podejścia, za żadnym z nich nie miałam odwagi wyjść w tym z domu. Gorzej wyglądała chyba jedynie Skinleya z Sisleya. Ja się generalnie bardzo nie lubię z podkładami tej marki, ale ta nowość zrobiła z mojej skóry coś, co aż trudno opisać. Zrobiłam nawet swatche 'twarzowe', ale nie wiem, czy mam odwagę je tu wkleić. 10 - pomimo, wydawałoby się, wyraźnie ciepłych tonów, podkreśliła wszystkie moje zaczerwienienia i przebarwienia, a sam podkład niemiłosiernie wyeksponował wszystko, co chciałabym ukryć - pory zrobiły się jak kratery, dodatkowo podkład wlazł w nie i we wszystkie zmarszczki, o których istnieniu nie miałam nawet pojęcia. O podkreślonych skórkach nie wspomnę. Lekka formuła podkładu objawiła się /mimo doklepywania/ w przezroczystych smugach i plackach, a wykończenie było zwyczajnie brzydkie i PLV wyglądał na mojej skórze - wybaczcie dosłowność - ohydnie. Na pewno znajdą się amatorki nowej propozycji Chanel i na pewno znajdą się skóry, na których ten podkład rozkwitnie - ja mówię mu zdecydowane NIE. Nawet żaden z fluidów nie do końca lubianego przeze mnie Lancome nie robi na mojej skórze takiego dramatu. Inne spojrzenie na ten podkład znajdziecie np. u Marti.
Swatche - od lewej - MAC BB, Estee Lauder DWL, Guerlain BB, Guerlain Joli Teint, Chanel PLV.
od góry - Chanel PLV, Guerlain JT, Guerlain BB, Estee Lauder DWL, MAC BB
Podsumowując - Powyższe przypadki doskonale pokazują złotą zasadę - każdy, nawet najlepszy i zbierający entuzjastyczne recenzje podkład, bezwzględnie trzeba przetestować przed zakupem na własnej skórze. Każda cera jest inna i chociaż faktycznie - bywają oczywiste buble i perełki, to opinię innych można jedynie wziąć pod uwagę. Z reguły już po pierwszej aplikacji widać gołym okiem, czy dany fluid zgra się ze skórą, czy należy jednak omijać go szerokim łukiem.






























