sobota, 14 stycznia 2012

Recenzja - Daphne Guinness for MAC - Blush Ombre Azalea Blossom

Azalea'i używam od dwóch tygodni bez przerwy. W zasadzie od momentu kiedy dostałam ją w swoje ręce /D. jeszcze raz bardzo dziękuję ;*/ przestały istnieć dla mnie inne róże, dlatego mimo, że minęły w sumie dopiero dwa tygodnie pozwalam sobie już na pełną recenzję tego produktu.


wtorek, 10 stycznia 2012

Olejowanie - faza testowa - Alterra Limette&Olive

Muszę przyznać, iż zazwyczaj szerokim łukiem omijałam marki własne Rossmann'a. Ciężko było mi obdarzyć je zaufaniem. I tak jak produkty do twarzy, po serii zeszłorocznych absolutnych wtop eksperymentatorskich nadal nie znajdą miejsca na mojej półce, tak produktom do włosów, a w szczególności linii produktów naturalnych Alterra postanowiłam przyjrzeć się bliżej.
Sięgnęłam po pięknie pachnący szampon Papaya&Bambus - na co dzień stosuję Organicum, ale potrzebuję produktu, którym zmywam olej, bo szczerze mówiąc trochę szkoda mi używać do tego celu wspomnianego szamponu, a ten z Alterry również pozbawiony jest wszystkiego tego, czego ja w pielęgnacji swoich włosów od ponad pół roku staram się unikać. Przy tym nie da się pominąć jego bardzo przyjemnej ceny :)
Mając wolną chwilę i wyjątkową wenę, postanowiłam również przyjrzeć się olejkom Alterry. I muszę przyznać, że osłupiałam. Skład tych olejków jest rewelacyjny. Nie ma w nich ani kropli sztucznych komponentów, a przy tym kosztują w zasadzie śmieszne, jak na taki produkt, pieniądze. 3 wersje zapachowe znajdziecie bowiem w cenie ca. 13pln, a jedynie pomarańcza i brzoza kosztuje ok. 18pln.
Skusiłam się na limonkę z oliwą, bo jak powtarzam do znudzenia już chyba, uwielbiam świeże cytrusowe zapachy. Oprócz tego dostępne są jeszcze granat, migdały i wspomniana pomarańcza, która prawdopodobnie będzie moją kolejną buteleczką jeśli tylko te olejki sprawdzą się w pielęgnacji włosów, bo oczywiście wrodzona niechęć do tej konsystencji nie pozwoli mi wcierać ich w ciało :)

Limette&Olive dostępny jest w szklanej buteleczce o pojemności 100ml. Buteleczka ma 'ogranicznik', który w zasadzie jest czymś w rodzaju kroplomierza, ponieważ tak właśnie dozuje olejek. Rozwiązanie jest fantastyczne, ponieważ nie ma mowy o tym, by wylać na dłoń zbyt dużo produktu.
No i zapach... Jest autentycznie obłędny. Stosowałam olejek dopiero dwa razy, a już jestem od niego uzależniona ;) Zmywa się dobrze.
Na ten moment nie mogę powiedzieć niestety nic więcej, ale kiedy poużywam go trochę dłużej, z pewnością zamieszczę obszerniejszą recenzję. Tymczasem kilka zdjęć.


środa, 4 stycznia 2012

Sleek Stacjonarnie - info szczególnie dla Wrocławianek :)

Moje Drogie, dzisiaj poszukując fantów do pewnego projektu natknęłam się na palety Sleek! Widok o tyle zaskakujący, że nie miałam zupełnie pojęcia, że gdziekolwiek poza sklepami wysyłkowymi są one dostępne. Niestety nie ma testerów - oprócz PPQ - ale swatchy w necie jest takie zatrzęsienie, że w zasadzie nie są potrzebne. Oprócz paletek, nawet tych limitowanych, dostępne są również Molten Metal, tusze i eyelinery.

Wyleciała mi z głowy cena eyelinerów, ale klasyczne paletki i Molten Metal kupicie tam w cenie 33pln, czyli czasami nawet mniej niż paleta z wysyłką zamawiana przez internet. W dodatku trafia prosto do Waszych łapek, nie trzeba na nią czekać, ani stać w kolejce na poczcie :)

A teraz chyba najistotniejsze info - gdzie ;)
 Ano w sklepie ze sztucznymi włosami, odjechanymi perukami i całą resztą gadżetów typu dredy, czy warkoczyki. Sklep nazywa się Mietła i znajduje się na ulicy Sokolniczej. /przy Placu 1 Maja są takie niskie pawilony w przeważającej większości są tam suknie ślubne, pomiędzy Akademią Muzyczną a Jysk'iem, dokładnie vis a vis Cuprum. Sklep znajduje się w pawilonach po prawej stronie/ wrzucam Wam link z mapką KLIK!



m.m.

wtorek, 3 stycznia 2012

DAPHNE GUINNESS FOR M∙A∙C - quad Interior Life - swatche

W połowie września pisałam i pokazywałam na blogu paletkę cieni z kolekcji MAC Me Over Evil Eye, która krótko mówiąc zbierała w sieci dosyć niepochlebne recenzje. Sugerując się tymi recenzjami, mimo, że czwórka była numerem jeden na mojej liście z tej kolekcji, omijałam ją szerokim łukiem. Na szczęście kolory w tej czwóreczce były tak dobrane, że nie byłam w żaden sposób przestać o niej myśleć :). Łaziłam oglądać ją tyle razy, aż w końcu po prostu ją kupiłam. I nie żałowałam ani przez moment. Paletka jest naprawdę rewelacyjnie skomponowana, a jej jakość naprawdę wcale niezła - kwestia wypracowania sobie metody na te cienie.
Dlatego kiedy w kolekcji Daphne pojawił się kolejny zestaw kolorystyczny, który zaparł mi dech, a recenzje znowu odbiegały od pochlebnych, postanowiłam darować sobie sugerowanie się nimi i na quada zdecydowałam się bez wahania.
To tyle tytułem przydługiego wstępu - poniżej swatche i oko. Żaden wymyślny makijaż, po prostu zwykły dzienniak. Wybaczcie mi, że w ferworze walki o promienie słoneczne dla swatchy zupełnie umknęło mi sfotografowanie zbliżeń paletki - nadrobię w najbliższy czasie. Daphne z pewnością będzie w tym miesiącu pojawiać się tu dosyć często. :)

Swatche robione są na bazie Benefit Stay Don't Stray pędzelkiem Sephora 20. Analogicznie jak w przypadku quada z MMO najciemniejszy cień Heather Belles jest najsłabszym ogniwem tej paletki.
Cienie bardzo dobrze się blendują, nie robią plam, ładnie łączą się ze sobą. Trochę się pylą i są suche, ale nie wpływa to jakość szczególnie na ich aplikację. 
Ostatnie zdjęcia pokazują makijaż tuż przed zmierzchem, czyli po 8 godzinach noszenia. Nawet w tej chwili nie widać, żeby cienie zrolowały się, bądź dużo bardziej wyblakły.

Interior Life - 
  • Stratus - light pink /M/
  • Interior Life - dark lavender-y grey /S/
  • Bruised Sky - mid-tone grey blue /VLX/
  • Heather Belles - dark charcoal/carbon /S/

Zachwycające... 2011 - Odkrycie Roku


 Zaskoczenia z pewnością w tej kategorii nie będzie, ponieważ mniej więcej od września, kiedy zauważyłam pierwsze efekty zmian, wiadomym było, że zwycięzca może być tylko jeden

poniedziałek, 2 stycznia 2012

DAPHNE GUINNESS FOR M∙A∙C - kolekcja absolutnie idealna...

Całość kolekcji celebrytki pokazywałam Wam tu - KLIK!. Na żywo wszystko okazało się być jeszcze bardziej bardzo :)
Kolorystyka kolekcji trafia w mój gust tak bardzo jak  MAC Me Over, którą również byłam zachwycona.
Chciałabym bardzo podziękować D. za pomoc w zdobyciu Azalea Blossom.
A dzisiaj z racji tego, że wczoraj zrobiłam ostatni krok przed progiem 30, pozwoliłam sobie na małe szaleństwo :) 
Poniżej zdjęcia ogólne, a kiedy tylko pojawi się odrobina słońca i będę w stanie zrobić swatche, kolejna porcja. Obawiam się niestety, że w temacie Daphne Guinness for MAC nie powiedziałam ostatniego słowa....

piątek, 30 grudnia 2011

Zachwycające... 2011 - *Makijaż* - komentarze i uzasadnienia

W poprzednim poście przedstawiłam Wam zdjęcia moich tegorocznych zachwytów - oprócz palet i cieni, które są z całą pewnością tegoroczne, pozwoliłam sobie nie ograniczać się datą wprowadzenia danego produktu na rynek, a jedynie momentem, w którym odkryłam go dla siebie i uznałam za swój ideał. Poniżej komentarze i uzasadnienia moich wyborów ;)


czwartek, 29 grudnia 2011

Zachwycające... 2011 - *Makijaż*

Dzisiaj /dawno obiecywany/ pierwszy post z zachwytami 2011 roku. Na pierwszy ogień makijaż - twarz, oczy i usta. W tym poście zdjęcia, w kolejnym krótkie uzasadnienia :)
 
YSL Fall 2011

Urban Decay + Smashbox

Witajcie moje Drogie już po Świętach.Do największej imprezy roku pozostały już tylko dwa dni, te z Was które wybierają się gdzieś, zapewne spędzają wieczory na wyszukiwaniu interesującyh i pięknych inspiracji makijażowych :) Ja również postaram się dzisiaj, lub jutro wrzucić kilka, które w tym roku absolutnie mnie oczarowały. Sylwestra co prawda spędzam ze swoją córą w domu, ale na piękne makijaże tak czy inaczej patrzeć mogę godzinami :)
Dzisiaj kilka zdjęć moich nowych skarbów :) Jeśli tylko pogoda pozwoli postaram się zrobić swatche.
Wybaczcie, że są już pomazane, ale nie byłam w stanie powstrzymać się przed pomalowaniem się nimi i wypróbowaniem ich zanim jeszcze nadarzyła się okazja do zrobienia zdjęć :)

 

You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...